Solidarność jest w nas
Ilustracje: "Fala wolności. Opowieść o Lechu Bądkowskim", C scen. W, Tkaczyk, rys. K. Budziejewski, wyd. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego w Gdańsku, 2020

Solidarność jest w nas

„Solidarność’ – to słowo zrobiło na świecie wielka karierę, od kiedy strajkujący w stoczni im. Lenina w Gdańsku robotnicy, wraz z innymi pracownikami zakładów Wybrzeża, podpisali z komunistycznymi władzami PRL-u porozumienia, na mocy których powstał pierwszy i jedyny w krajach zdominowanych przez ZSRS niezależny związek zawodowy. Dziś mijają 42 lata od tamtego Sierpnia i słowo „solidarność” znów powraca na skutek wojny za naszą wschodnią granicą.
 

Polska na ustach całego świata

W ostatnich dwóch dekadach XX w. Polska była kilkakrotnie na ustach całego świata. Po raz pierwszy w październiku 1978 r., kiedy kardynał z Krakowa – Karol Wojtyła – został wybrany papieżem, a niecały rok później, kiedy jako Jan Paweł II pielgrzymował do ojczyzny. W sierpniu 1980 r. na terenie strajkującej stoczni w Gdańsku przebywali również dziennikarze z mediów zachodnich krajów demokratycznych, a podpisanie porozumień sierpniowych przez przewodniczącego MKS-u (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy) Lecha Wałęsę i wicepremiera rządu PRL Mieczysława Jagielskiego stało się światową sensacją.
 
870 Walesa na bramie Page 46
 
Porozumienia strajkujących z władzami PRL podpisano też 30 sierpnia 1980 r. w Szczecinie (Marian Jurczyk ze strony strajkujących i Kazimierz Barcikowski ze strony rządowej) oraz w Jastrzębiu-Zdroju (3 września 1980 r.) i w Hucie Katowice (11 września 1980 r.).
 
Ten ciąg wydarzeń układa się w logiczną, optymistyczną przyczynowo skutkową całość, złamaną ogłoszeniem stanu wojennego w grudniu 1981 r. Pozytywna narracja powróciła w 1989 r. wraz z ponownym pokojowym porozumieniem, częściowo wolnymi wyborami parlamentarnymi oraz powstaniem w Polsce koalicyjnego rządu z pierwszym po wojnie niekomunistycznym premierem Tadeuszem Mazowieckim.
 

PRL w kryzysie

Do protestów i strajków z lata 1980 r. doprowadziła pogarszająca się sytuacja ekonomiczna w PRL. Po początkowych sukcesach ekipy kierowanej przez I sekretarza PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza) Edwarda Gierka, która za kredyty zaciągnięte w państwach kapitalistycznych rozpoczęła w kraju wiele nowoczesnych inwestycji (zakłady przemysłowe, budownictwo, drogi, początki masowej motoryzacji), przyszedł kryzys spowodowany niewydolnością tzw. socjalistycznej gospodarki, w której – na skutek złej organizacji - wydajność pracy była niska. Długi rosły, a produkcja na eksport nie była w stanie wyrównać rosnącego deficytu.
 
To spowodowało, już w połowie lat 70., spadek poziomu życia obywateli PRL, problemy z zaopatrzeniem, głównie w żywność (mięso, cukier – na który 1 lipca 1976 wprowadzono kartki). W czerwcu 1976. r. władze ogłosiły wysokie podwyżki cen podstawowych artykułów żywnościowych (do 70 proc.), w związku z czym szybko doszło do protestów społecznych i zamieszek (m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku).
 
870 kadr Grudzien 70 Page 39
 
Rządzący odpowiedzieli represjami, w tym dotkliwymi pobiciami aresztowanych uczestników protestów (tzw. milicyjne i esbeckie „ścieżki zdrowia”), choć trzeba przyznać, że – w odróżnieniu od protestów na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. – do demonstrantów nie strzelano (E. Gierek wydał milicji zalecenie, by broni używać tylko „w ostateczności”). W specjalnym, uproszczonym trybie toczyły się też rozprawy sądowe przeciwko protestującym, co zmobilizowało środowiska opozycyjnej inteligencji do powołania KOR (Komitet Obrony Robotników), pomocy materialnej pokrzywdzonym i występowania jako obrońcy w ich procesach.
 
W czerwcu 1976 strajkowano także w Stoczni Gdańskiej im. Lenina oraz w kilku innych zakładach. Jednak protest nie był masowy, bo w pamięci robotników zbyt zachowała się masakra dokonana przez milicje w grudniu 1970 r. Władze szybko wycofały się z podwyżek, a lokalni działacze partyjni obiecali zajęcie się zgłaszanymi podczas krótkiego strajku postulatami stoczniowców.

Protesty społeczne z czerwca 1976 r. oraz powstanie KOR-u stały się impulsem do tworzenia niezależnych organizacji pracowniczych. W 1978 r. na Śląsku powstały Wolne Związki Zawodowe Górnego Śląska, a kilka miesięcy później Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża (m.in. Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski, Antoni Sokołowski, Bogdan Borusewicz, Joanna Duda-Gwiazda, Andrzej Kołodziej, Alina Pienkowska, Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa, Lech Kaczyński, Bogdan Lis, Piotr Maliszewski, Bogdan Felski).
 

Sierpień 1980

 
870 stocznia napis Page 07
 
Właśnie działacze i współpracownicy tych ostatnich znaleźli się wśród organizatorów sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. Powodem – jak zwykle – stały się kolejne podwyżki cen podstawowych artykułów – przede wszystkim spożywczych (mięso, wędliny) – ogłoszone przez władze PRL 1 lipca 1980 r.
 
Fala strajków ruszyła w Polsce jeszcze tego samego dnia, a protesty objęły zakłady pracy w Mielcu, Warszawie, Świdniku (zakończony pierwszym w tamtym czasie pisemnym porozumieniem) i na Lubelszczyźnie. PRL-owskim władzom, za cenę pewnych obietnic socjalnych, udało się część tych protestów „wygasić”.
 
Strajk okupacyjny w Stoczni Gdańskiej im. Lenina rozpoczął się 14 sierpnia 1980 r. Na wiecu robotnicy żądają przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, postawienia pomnika ofiar Grudnia 70, zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym, podwyżki płac o 2 tysiące złotych oraz przyznania dodatku drożyźnianego i rodzinnego odpowiadających wysokości zasiłków funkcjonariuszy MO i SB.
 
Negocjacje z dyrekcją zakładu na temat postulatów stoczniowców prowadzili Piotr Maliszewski wraz z Lechem Wałęsą (zwolniony z pracy w 1976 r., wcześniej członek komitetu strajkowego w grudniu 1970 r.), który w międzyczasie dotarł do stoczni, wszedł w skład komitetu strajkowego, a następnie stanął na jego czele.
 

Strajkowy kryzys

Dyrekcja Stoczni Gdańskiej, po rozmowie z delegatami strajkujących pod przewodnictwem L. Wałęsy (transmitowanej przez głośniki na cały zakład), częściowo zgadza się zrealizować żądania stoczniowców (podwyżki, budowa pomnika ofiar Grudnia 1970), co doprowadza do decyzji komitetu strajkowego (160 osób) o zakończeniu strajku.
 
Jednak część strajkujących (m.in. Anna Walentynowicz, Maryla Płońska, Henryka Krzywonos, Ewa Ossowska i Alina Pienkowska) nie godzi się na zakończenie strajku i przy bramie próbuje zatrzymać wychodzących stoczniowców. Powstaje zamieszanie, a organizatorzy strajku, na skutek wyłączenia przez dyrekcję stoczni zakładowego radiowęzła, jeżdżą i nawołują do kontynuowania protestu.
 
Lech Wałęsa na wniosek innych strajkujących zakładów ogłasza strajk solidarnościowy. Powstaje MKS (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy), ponieważ do protestu przystępowały także inne zakłady pracy Wybrzeża. Po kilku dniach jest ich już ponad 300.
 

Postulaty na tablicach

Przy bramie nr 2 stoczni zamieszczono dwie wielkie tablice z wypisanymi 21 postulatami protestujących. Zasadniczą nowością był fakt, że pierwsze z nich dotyczyły spraw społecznych, ocierających się o politykę. Po pierwsze postulowano utworzenie wolnych związków zawodowych, niezależnych od partii komunistycznej, po drugie prawa do strajku, a po trzecie zagwarantowania zapisanych w Konstytucji PRL wolności słowa, druku i publikacji. Dalej żądano przywrócenia do pracy zwolnionych za strajki w 1970 i 1976 r., a na uczelnie studentów wydalonych za przekonania.
 
870 rozmowa zwiazki Page 24
 
Postulowano uwolnienie wszystkich więźniów politycznych i zniesienie represji za przekonania. Kolejne żądania dotyczyły podania w środkach masowego przekazu informacji o utworzeniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz opublikowania jego postulatów.
 
Dopiero następne punkty dotyczyły spraw socjalnych, zarówno tych szczegółowych (wynagrodzenia, renty, dodatki, diety, wolne soboty, urlopy, mieszkania i in.) jak i generalnych – np. podjęcie działań mających na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej.
 

Władza nie rozmawia i represjonuje

Dalsze dni strajku obfitują w doniosłe i dramatyczne wydarzenia. Władze PRL nie chcą podjąć rozmów z MKS-em, próbują rozbijać solidarność strajkujących poprzez osobne rozmowy i obietnice składane poszczególnym załogom protestujących zakładów. Niektórzy początkowo się zgadzają, ale z czasem – w imię solidarności – wycofują się z uzgodnień.
 
870 dziennikarze Page 29
 
Do stoczni zjeżdżają zagraniczni (i polscy) dziennikarze. W sumie jest ich ok. 200. Władza nadal próbuje blokować informacje o strajku, ale te – za sprawą zachodnich reporterów - już rozchodzą się na cały świat. W związku z tym rządowa telewizja nazywa strajki „nieuzasadnionymi przerwami w pracy” i uwypukla powodowane przez nie straty gospodarcze.
 
Ponadto MO i SB zatrzymują delegatów komitetów strajkowych oraz dokonują aresztowań członków opozycji demokratycznej w całej Polsce.
 

Wsparcie, msze i doradcy

Przed bramami stoczni gromadzą się tysiące mieszkańców Gdańska w geście solidarności ze strajkującymi. Na terenie stoczni odprawiane są msze święte – pierwsza celebrowana jest przez ks. Henryka Jankowskiego.
 
Pierwszym przedstawicielem inteligencji spoza stoczni jest niepokorny pisarz Lech Bądkowski. Przyniósł ze sobą deklarację popracia strajkujących przez gdańskich literatów. Został pierwszym rzecznikiem prasowym strajkujących, a potem NSZZ „Solidarność” (o jego życiu opowiada biograficzny komiks „Fala wolności. Opowieść o Lechu Bądkowskim", scen. W, Tkaczyk, rys. K. Budziejewski, wydany przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego w Gdańsku w 2020 r. w stulecie urodzin bohatera - kadry z tego komiksu ilustrują niniejszy artykuł).
 
870 msza Page 45
 
Do stoczni docierają pierwsi przedstawiciele demokratycznej opozycji - Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek, którym Prezydium MKS powierza misję stworzenia komisji ekspertów. Ten pierwszy staje na jej czele. Wraz z innymi działaczami opozycji (Bohdan Cywiński, Tadeusz Kowalik, Waldemar Kuczyński, Jadwiga Staniszkis, Andrzej Wielowieyski, Jerzy Stembrowicz, Andrzej Stelmachowski, Jan Strzelecki) będą wspierać strajkujących w negocjacjach z władzą.
 
800 doradcy Page 23
 

Negocjacje ruszają

21 sierpnia do Gdańska przyjeżdża delegacja rządowa z wicepremierem Mieczysławem Jagielskim, który początkowo chce złamać solidarności strajkujących z MKS-u. Jednak inny przedstawiciel władzy Kazimierz Barcikowski rozpoczyna już rozmowy z MKS-em w Szczecinie. Towarzysz M. Jagielski zmienia strategię i również przystępuje do rozmów z MKS-em na terenie Stoczni Gdańskiej.
 
Padają gorzkie słowa i zarzuty pod adresem władz ze strony przedstawicieli strajkujących. M.in. Andrzeja Gwiazdy o „jednomyślności wymuszanej policyjna pałką”. Atmosferę tamtych rozmów dobrze oddaje film dokumentalny „Robotnicy ‘80”.
 
870 autobus rzad Page 18
 
Rozmowy znajdują się w impasie, bo wicepremier M. Jagielski musi jeździć na rozmowy do KC PZPR do Warszawy, a punkt o tworzeniu wolnych od wpływu komunistów związków zawodowych jest dla władz PRL, bez wątpienia naciskanych w tej sprawie przez Sowietów, nie do przyjęcia.
 

Przełamanie impasu

Tymczasem fala strajków ogarnia cały kraj, a kolejne komitety strajkujących domagają się niezależnej od władzy reprezentacji. Sytuację komplikują działania milicji i SB, dalej aresztujących niepokornych obywateli. MKS dalsze rozmowy uzależnia od uwolnienia wszystkich więźniów politycznych w kraju.
 
W końcu dochodzi do przełomu. 30 sierpnia władza podpisuje pierwsze porozumienie ze strajkującymi zrzeszonymi w szczecińskim MKS-ie. Następnego dnia w sali BHP Stoczni Gdańskiej dochodzi do podpisania porozumienia pomiędzy MKS-em reprezentującym ponad 700 zakładów oraz delegacją rządową. Wicepremier Jagielski wyraził zgodę na pisemne gwarancje zwolnienia więźniów.
 
820 podpis Page 45
 
O godzinie 16 podpisano dokument końcowy porozumień. Lech Wałęsa podpisał go charakterystycznym, wielkim długopisem z wizerunkiem papieża Jana Pawła II, który jeden z obecnych na Sali BHP stoczniowców wręczył mu niedługo wcześniej. Strajk dobiegł końca.
 

„Solidarność” to wolność

W wyniku podpisanych w sierpniu 1980 r. porozumień powstał i został zarejestrowany Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. W szczytowym okresie liczył 10 milionów członków, wśród nich także działaczy PZPR. Na jego czele stanął przewodniczący gdańskiego MKS-u Lech Wałęsa. Jego wybór potwierdził I Krajowy Zjazd „Solidarności” w 1981 r. Po raz pierwszy i jedyny w komunistycznym państwie powstał niezależny od władzy ruch robotniczy, a jednocześnie ruch społeczny, który stał się demokratyczną przeciwwagą dla totalitarnej i niesuwerennej władzy PRL.
 
870 poparcie druk Page 17
 
Obok NSZZ „Solidarność” powstały także inne duże organizacje społeczne – NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” oraz Niezależne Zrzeszenie Studentów.
 
W okresie od sierpnia 1980 do grudnia 1981 „Solidarność” ze związku zawodowego przerodziła się w masowy ruch o charakterze społeczno-niepodległościowym. Rządzącym w Polsce, ośmieszanym na każdym kroku przez społeczeństwo komunistom, z dnia na dzień osuwał się grunt pod nogami. Władze partyjno-państwowe traciły kontrolę nad życiem społecznym, stawały w obliczu strajków i nowych postulatów.
 
Nic dziwnego – tzw. socjalistyczna gospodarka była niewydolna, a cały system nadawał się albo do zasadniczej reformy (której komuniści nie chcieli, a socjalistyczni ekonomiści nie uważali jej za realną), albo zasadniczej zmiany – co oznaczałoby zmianę systemu, niedopuszczalną z punktu widzenia interesów ZSRS. MO i SB, do spółki z partyjnymi towarzyszami dopuszczały się prowokacji (największa w marcu 1981 r. w Bydgoszczy), mających na celu zdyskredytowanie „Solidarności” i wywółanie kolejnych niepokojów społecznych. 
 

Imperium zła kontratakuje

Władze PRL od początku traktowały porozumienia sierpniowe i zezwolenie na działanie NSZZ „Solidarność” jako wybieg taktyczny. Jeszcze w 1980 r. rozpoczęły prace nad zniszczeniem „Solidarności”. Z jednej strony działały pod presją ZSRS, z drugiej pod presją własnych członków, chcących za wszelką cenę zachować swoje przywileje. Ich interesy reprezentował towarzysz gen. Wojciech Jaruzelski, który stopniowo skupiał w swoich rękach całą władzę (minister obrony narodowej, I sekretarz PZPR, premier).
 
870 rozmowa ost 48
 
To na jego rozkaz wprowadzono w Polsce 13 grudnia 1981 r. stan wojenny, zdelegalizowano NSZZ „Solidarność” oraz inne organizacje społeczne, a 10 tys. członków i sympatyków związku i demokratycznej opozycji znalazło się w więzieniach (tzw. internowanie). Inni poddani zostali licznym represjom. Stan wojenny, mający wszelkie cechy zamachu stanu, został wprowadzony nielegalnie, podczas trwania obrad sejmu PRL, a więc niezgodnie z obowiązującym wówczas prawem.
 

Idea solidarności nadal w nas żyje

Okres kilkunastu miesięcy ograniczonej wolności Polaków został przerwany stanem wojennym. Wzorem lat okupacji na ulicach pojawiło się wojsko, a działacze „Solidarności” utworzyli tajne, podziemne struktury, które kierowały działaniami związku i dużej części społeczeństwa sprzeciwiającego się rządom komunistów.
 
Protesty społeczne latem 1980 r. i powstanie „Solidarności” był impulsem do przemian systemowych, które w ostateczności doprowadziły do upadku PRL i innych krajów tzw. demokracji ludowej z bloku wschodniego, odzyskania suwerenności przez Polskę po 1989 r.
 
Żyjemy już w zupełnie innych czasach, ale trzeba pamiętać, że demokratyczne przemiany w Europie Środkowej i Wschodniej zapoczątkował ruch „Solidarności”. Jego działacze byli też w awangardzie przemian politycznych z 1989 r. Są one współcześnie różnie oceniane, niemniej doprowadziły do procesu zmian ustrojowych w sposób pokojowy.
 
By upamietnić dzień podpisania porozumień sierpniowych w Gdańsku, 31 sierpnia ustanowiono Dniem Solidarności i Wolności.
 
Dziś w obliczu dość ostrej rywalizacji politycznej dochodzi do pewnych manipulacji historią. Próbuje się eksponować jednych działaczy „Solidarności” kosztem innych, inaczej rozkładać akcenty historycznej narracji, deprecjonować zasługi, oskarżać o niegodne zachowanie. Także grono byłych działaczy pierwszej „Solidarności” jest podzielone, co nie jest zaskoczeniem – bowiem tak wielki ruch skupiał w sobie ludzi o różnych poglądach i światopoglądzie. To wszystko jednak nie sprzyja dobremu wizerunkowi Polski na świecie.
 
Nadzieją na przyszłość napawa fakt, że sama idea solidarności nadal żyje wśród nas. Najlepszym dowodem jest szerokie wsparcie jakiego Polacy udzielali i udzielają wojennym uchodźcom z Ukrainy oraz pomoc walczącym z rosyjskim najeźdźcą Ukraińcom. To znak, że dawna „Solidarność” i współczesna ludzka solidarność głęboko w nas wrosła.
 
Oprac. wit
Źródła: org.wikipedia.pl, historia.trojmiasto.pl,
Ilustracje pochodzą z komiksu "Fala wolności. Opowieść o Lechu Bądkowskim", scen. W, Tkaczyk, rys. K. Budziejewski, wyd. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego w Gdańsku, 2020
 
 
Fixed Bottom Toolbar