W latach '90 ogromnym sukcesem cieszyła się książka " Mężczyźni są z Marsa, a Kobiety z Wenus". Czytaliśmy, by zrozumieć różnice wpisane w naszą naturę i budować szczęśliwe związki, oparte na wyrozumiałości. Autor, John Gray starał się wskazać i opisać różnice psychologiczne płci oraz różnice w przeżywaniu emocji i komunikowaniu się, tak aby zrozumieć siebie nawzajem i mechanizmy ukryte głęboko w nas. Obecne publikacje wielu środowisk, próbują udowodnić równość jednostki, równość w przeżywaniu i reakcjach na bodźce, a przede wszystkim brak różnic emocjonalno-psychologicznych między płciami. Czy jednak jako rodzice, szczególnie rodzice wielodzietni, oraz pedagodzy i wychowawcy, nie dostrzegamy pewnych predyspozycji, które rozróżniają chłopców i dziewczęta? Chłopcy, którzy częściej się "szturchają", szukają rozwiązań siłowych, są pierwsi by wskoczyć, przebiec, zbudować. Dziewczynki, które w swoich parach, grupach opowiadają, malują i czują się najlepiej w swoim towarzystwie? A może takie postrzeganie rodzeństwa, czy klasy, jest już głęboko krzywdzące? Czy więc obserwując i wychowując dzieci stale wkładamy je w utarte stereotypy, którymi nas karmiono, czy jednak dostrzegamy naturę dziecka i podążamy za nią?

Jako mama dzieci obojga płci w każdym momencie staram się zapewnić im jak najlepsze warunki do rozwoju. Dając teoretycznie po równo swojej uwagi oraz rozdzielając prace po równo, widzę, że każdy z nich wykorzystuje ten czas w inny sposób. Są to oczywiście cechy osobowościowe, ale nie tylko. Chłopcy chcą się sprawdzać, szukają męskiego towarzystwa i przewodników, którzy nauczą ich wzrastać w umiejętnościach. Są rządni przygód i walki. To nie oznacza, że dziewczynki takie nie są. Są, ale w inny, swój sposób.

Pamiętam kiedy moja mama i babcia napominały swoich synów: przepuść panią pierwszą, otwórz drzwi, ponieś zakupy... Wychowanie dżentelmena było chlubą dobrego domu. Szarmancki młodzieniec, który wysoką kulturą osobistą jednał sobie przychylność grona pedagogicznego, niewieścich serc, ale i szacunek wśród pracodawcy i współpracowników.

Wartości rycerskie były elementem wychowawczym bardzo pożądanym. Procentowały w życiu, bo przecież lojalność w przyjaźni, honorowe postępowanie, odwaga, by bronić tego, o co się walczy i kocha, było gwarantem stałości, siły i bezpieczeństwa. Rycerstwo wiąże się nieodzownie z ofiarą, jaką nieraz trzeba ponieść swoim kosztem. Rycerz wkłada trud i wysiłek w swoje działania. Jest gotowy na poświęcenie, a więc coś bardzo niepopularnego dziś, kiedy "mamy myśleć o sobie i swoim dobru".

Serce chłopca- co wyraża, czego szuka? Czy styl wychowania dziecka może pomóc w jego samodzielności i wzrastaniu? A może staromodne cechy będą przyczyną frustracji?

"Nic co ma wartość, nie przychodzi bez walki." - Bruce Cockburn, Lovers in a Dangerous Time

Serce chłopca jest sercem wojownika. A taki w swoim życiu oprócz smaku zwycięstwa, musi doznać i niejednej klęski. Oczywiście, jak każdy mały człowiek w pierwszych latach swojego życia potrzebuje bliskości, opieki, czułości, jednak drzemiąca w nim natura, szybciej czy później z pewnością się odezwie. Co robić? Jak wspierać naturalne predyspozycje?

Rodzic powinien pomóc rozróżniać co jest dobre, a co złe. Tłumaczyć, że siła to nie tylko sprawność fizyczna, ale wytrzymałość, sumienność, obowiązkowość. Silny charakter, wypielęgnowane cechy pozwolą rozwiązać zdecydowanie więcej problemów, bez użycia przemocowych rozwiązań. A smak zwycięstwa, które nie przyszło łatwo i które kosztowało nas sporo wysiłku i wyrzeczeń, jest słodszy. Jeśli dziecko ma naturę nie potrafiącą usiedzieć w miejscu, pokazujmy mu, gdzie swoją energię może spożytkować i przekuć w dzieło, z którego będzie dumny. Jako rodzice uważnie obserwujemy dziecko, by dać mu możliwość wyrażania się w danej dziedzinie. Wbrew temu, jak współczesny świat widzi rycerskość, pielęgnowanie takich cech u chłopca, pomoże mu w mierzeniu się z przeciwnościami losu w dorosłym życiu. Tłamszenie naturalnych potrzeb do zdobywania, rywalizacji i przygody, stanie się powodem zaburzenia postrzegania samego siebie, bo z czego mogę być dumny? Czego dokonałem? Jaką walkę z samym sobą wygrałem, gdzie się sprawdziłem? Musimy dać wolność i możliwość samodzielności. Oczywiście, możemy, a nawet powinniśmy ukierunkować ją jedynie w dobrą stronę. Lepiej bowiem, by dziecko wróciło zmęczone, zmoknięte, pełne przygód z biwaku, z wspinaczki, ze spływu kajakowego - pełne satysfakcji, niż z szukania przygód wśród ryzykownych i niedozwolonych zachowań, w tajemnicy przed rodzicami, którzy przecież "na nic nie pozwalają".

Ćwiczone serce wojownika w małych sprawach, będzie gotowe do boju o dobre, uczciwe życie i szczęście w dorosłym życiu.

Pragnienie stoczenia bitwy, przeżycia przygody i ... uratowania damy w nieszczęściu. Wychowanie dziecka przez zadaniowość

"Piękno jest nie tylko straszne, ale i tajemnicze. W nim Bóg i diabeł walczą o panowanie, a polem bitwy jest serce mężczyzny." - Fiodor Dostojewski

Zdecydowana większość rodziców podejmuje decyzje dotyczących wychowania, kierując się dobrem dziecka. Nie jest on jednak w stanie zaplanować drogi, w której dziecko uniknie zawodów i rozczarowań, nieszczęść i złych uczynków. Może jednak dać mu do ręki oręż: niezłomność, wykształcenie, chęć poznawania, wrażliwe serce i jasny umysł. To, o co rodzic powinien zadbać, to relacja oparta na szacunku, reagowanie na bieżąco na emocje dziecka, co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i cementuje więzi z dzieckiem.

Z drugiej strony, trzeba powiedzieć sobie już na początku drogi, że konflikty między rodzicami a dziećmi i problemy wychowawcze pojawią się wielokrotnie i nie są porażką, a wyrazem naturalnej walki o "postawieniu na swoim". Nasze wskazówki, dzieci często traktują, jako karę, robienie tego, co rodzic chce. Dorastający mężczyzna, który coraz silniej odczuwa chęć dominacji na swoich zasadach, swoją siłę i pewność siebie, może ścierać się z ojcem, matką. Tę energię warto przekuć w budowanie partnerstwa, współdziałanie, wysłuchiwanie pomysłów i rozwiązań młodego człowieka, pozwolenie na zaplanowanie i realizację domowych zadań czy wycieczek. Przyjdzie czas, gdy sam nabierze doświadczenia życiowego i spojrzy na wiele spraw od strony osoby dorosłej. Będzie potrafił docenić starania rodziców i ich decyzje, które były wyrazem troski o zdrowie, o wykształcenie, o bezpieczeństwo.

Rodzicielstwo i podejście do wychowania również nasycone jest rycerskimi cechami. Dziecko uczy się czym jest waleczność w słusznej sprawie, hojność w uczuciach i uczynkach wobec bliźnich, uczciwość w pracy, odwaga w obronie słabszych poprzez obserwowanie rodziców. Zachowanie dzieci, synów i córek to nieraz odbicie zachowań, określeń, które słyszało się w domu.

Rycerski kodeks w domu nie jest przestarzałym zabytkiem, a wyrazem roztropności rodzicielskiej i budowaniem samodzielności i poczucia własnej wartości u dziecka.