Do polskich przedszkoli i szkół trafiają dzieci ukraińskie. Dołączają do klas z polskimi dziećmi, choć nie znają języka polskiego. To rodzi wiele wątpliwości i pytań zarówno nauczycieli, jak i rodziców, stanowi też często element stresu dla małoletnich Ukraińców.
 

Oddziały przygotowawcze jako rozwiązanie problemu?

Ministerstwo edukacji i nauki rekomenduje, by dla uczniów ukraińskich nie znających polskiego tworzyć międzyszkolne i międzygminne oddziały przygotowawcze poza szkołami, wspólne dla kilku placówek. Zaistniałą sytuację komentuje Agnieszka Isańska, pedagog szkolny, terapeutka pedagogiczna i nauczycielka klas 1-3 z Poznania.
 
- Do poznańskiej szkoły, w której pracuję trafiło dziesięcioro dzieci z Ukrainy – mówi A. Isańska – Posługują się językiem rosyjskim.
 
- Nauczyciele i szkoły wydają się być przytłoczone całą sytuacją – dodaje A. Isańska. – Dzieci z Ukrainy są niejednokrotnie „przejazdem”, Polska jest dla nich przystankiem na dalszej drodze na Zachód lub na drodze ewentualnego powrotu po zakończeniu działań wojennych.
 
- Tylko oddziały przygotowawcze są dobre – ocenia pedagog. - To, co uruchomiono w szkołach w kraju to były oddolne inicjatywy dyrektorów, które spotkały się z aprobatą organu prowadzącego, który to sfinansował.
 
870 pexels andrea piacquadio 3768126
 

Większe klasy, grupy w grupie

Zgodnie z najnowszym rozporządzeniem MEiN klasy mają być powiększone. Do oddziałów przedszkolnych (funkcjonujących w szkole podstawowej) może uczęszczać maksymalnie 28 dzieci, a do klas I-III szkół podstawowych - 29 uczniów.
 
Liczba dzieci w oddziale przedszkola może być zwiększona maksymalnie o troje dzieci będących obywatelami Ukrainy, a w klasach I-III szkół podstawowych liczba dzieci w oddziale może zostać zwiększona o nie więcej niż czworo uczniów.
 
O ile nie ma większych przeszkód w przypadku dzieci przyjmowanych do przedszkoli i klas niższych szkół podstawowych, to już w wyższych klasach pojawiają się problemy, twierdzi A. Isańska. Zbliża się egzamin ósmoklasisty i uczniowie mają określone wymogi. Co zrobić w tym przypadku z młodzieżą ukraińską?
 
- O ile na początku uczniowie przybyli z Ukrainy są spokojni, to z czasem mogą utworzyć grupę w grupie. To naturalny proces, który nauczyciele winni kontrolować. – zauważa A. Isańska.
 

Miejsca w publicznych przedszkolach

Marzec jest okresem, w którym ruszają zapisy do publicznych przedszkoli.
 
- W myśl nowych przepisów połowa miejsc w przedszkolach publicznych ma być zagwarantowana dla dzieci ukraińskich. To może wywołać niezadowolenie polskich rodziców. – ostrzega A. Isańska. - Jeśli wyrzeczenia i obciążenia staną się zbyt uciążliwe dla polskich rodzin może dojść do wygaszenia tego dobrego klimatu, który teraz sprzyja uchodźcom. Najlepszym wyjściem jest tu nie dokładanie dzieci, ale tworzenie nowych oddziałów i klas – dodaje nauczycielka.
 
Kuratoria oświaty są świadome tych problemów, przygotowują przepisy i monitorują zmieniające się potrzeby.
 
- Ale ciężar organizacyjny spada na samorządy – zauważ a A. Isańska – A tu nie da się przeprowadzić takiej akcji „bezkosztowo”.
 
870 pexels rodnae productions 6936013
 

Pół miliona dzieci i młodzieży ukraińskiej w Polsce

W Polsce przebywa dziś ok. 500 tys. dzieci i młodzieży z Ukrainy. Jak podaje ministerstwo, do polskich klas zapisało się 11 500 dzieci. To głównie uczniowie, którzy mówią po polsku. Dla pozostałych tworzone są do klasy i oddziały integracyjne – twierdzi ministerstwo. Podkreśla się, że istnieje specustawa, która stwarza elastyczne warunki nauki – najmniej inwazyjne na polski system, a najwygodniejsze dla dzieci ukraińskich.
 
- Dla dzieci ukraińskich, które nie znają polskiego, zapisanie się do klasy z polskimi dziećmi to dodatkowy stres – zauważył min. P. Czarnek. - I tak mają go dość, ze względu na wojnę, konieczność opuszczenia domu i kraju. Lepiej będzie im w swoim środowisku, w klasach przygotowawczych – dodawał.
 
Oprac.: wit
Źródło: własne, infor.pl
Zdjęcia: Pixabay.com