Brak obowiązkowych zadań domowych w szkołach to tylko początek rewolucji uderzjącej w nauczycieli, dzieci i rodziców
Szkoła bez obowiązkowych prac domowych? Taki kierunek wyznaczyła szefowa MEN, podpisując rozporządzenie zmieniające zasady zadawania i oceniania prac domowych. Od kwietnia 2024 nauczyciel w klasach I-III nie może zadawać obowiązkowych zadań, a w klasach IV-VIII uczniom można zadać pracę, ale nie moż
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Szkoła bez obowiązkowych prac domowych? Taki kierunek wyznaczyła szefowa MEN, Barbara Nowacka, podpisując rozporządzenie zmieniające zasady zadawania i oceniania prac domowych. Od kwietnia 2024 nauczyciel w klasach I-III nie może zadawać obowiązkowych zadań, a w klasach IV-VIII uczniom można zadać pracę, ale nie można wystawić oceny. Minister tłumaczy zmiany dobrem uczniów, jednak wielu ekspertów, jak Bartosz Kopczyński, przestrzega: pozornie łagodniejsze wymagania mogą na trwałe obniżyć poziom nauczania i zaburzyć proces wychowawczy. Co naprawdę oznaczają nowe przepisy dotyczące prac domowych dla ucznia, nauczyciela i polskiej edukacji?
Czy szkoła ma jeszcze uczyć odpowiedzialności i pracy, czy raczej zapewniać uczniom nieustanny komfort? To pytanie powraca ze zdwojoną siłą po wprowadzeniu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowych przepisów dotyczących prac domowych. W rozmowie z Elżbietą Lachman z Polskiego Forum Rodziców Bartosz Kopczyński, prawnik i prezes Towarzystwa Wiedzy Społecznej, nie kryje swoich obaw, że działania ministerstwa zmierzają do demontażu edukacji.
Rewolucja pod przykrywką dobrostanu - nie zadawać prac domowych
Zgodnie z podpisanym przez minister edukacji Barbarę Nowacką rozporządzeniem, nauczyciel w klasach I–III szkoły podstawowej nie może już zadawać obowiązkowych prac domowych. W klasach IV–VIII zadania mogą być zadawane, ale bez obowiązku ich oceniania. Zmiany, jak tłumaczy resort, mają poprawić "dobrostan" uczniów, ograniczyć stres i dać więcej czasu na rozwój zainteresowań.
Piękne hasła? Zdaniem Kopczyńskiego – owszem. Ale pod pozorami troski o uczniów kryje się zupełnie inny cel: osłabienie systemu edukacji, rozmycie pojęcia odpowiedzialności i przygotowanie nowego pokolenia do biernego wykonywania rozkazów, a nie życia w wolności.
Szkoła przestaje być miejscem, gdzie wypracowuje się charakter i wiedzę. Staje się przestrzenią chwilowego komfortu.

Zadania domowe w szkołach podstawowych – więcej niż tylko ćwiczenia
Prace domowe w podstawówkach od zawsze pełniły rolę nie tylko edukacyjną, ale i wychowawczą. Uczyły systematyczności, odpowiedzialności, rozwijały motorykę małą, wzmacniały relację między rodzicem a dzieckiem, którzy wspólnie pracowali nad zadaniami wykonywanymi w domu.
Dziś – wskazuje Kopczyński – polityka resortu zmierza do zlikwidowania tego ważnego narzędzia. Przepisy ograniczające zadawanie prac domowych mają zmienić szkołę w miejsce, gdzie uczeń niczego nie musi – a nauczyciel traci autonomię w kształtowaniu procesu nauczania.
Nowe rozporządzenie to w istocie zamach na autonomię nauczyciela i sensowną edukację.
Brak zadań domowych to więcej wiedzy?
Resort edukacji przekonuje, że mniej obowiązkowych prac to więcej czasu na pasje i rozwój kreatywności. Teza ta nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. Bez codziennej pracy własnej uczeń nie utrwali wiedzy zdobytej na lekcji. Pisaliśmy o tym więcej TUTAJ [kliknij, aby przeczytać].
Szczególnie w klasach IV–VIII, gdzie materiał jest już obszerny, prace domowe stanowią kluczowy element procesu uczenia się. Tymczasem według nowych przepisów prace domowe mają być zadawane fakultatywnie i bez oceniania, co – zdaniem Kopczyńskiego – podważa sens jakiegokolwiek wysiłku ucznia.
Edukacja w stronę przeciętności?
Nowe rozporządzenie dotyczące prac domowych wpisuje się, według rozmówców, w szerszy trend obecny dziś w wielu krajach: odejścia od edukacji wymagającej i stawiającej cele, w stronę edukacji "dla komfortu".
Dobrostan to słowo, które jest odmieniane przez wszystkie przypadki, gdy piewcy rewolucji w szkole opowiadają o tym, czego chcą dla naszych dzieci. Bartosz Kopczyński podkreśla, że dobrostan zapewnia się zwierzętom.
Dobrostan to jest stan psychofizycznego zadowolenia w danym momencie bez refleksji skąd ten dobrostan się bierze i co będzie jutro
- mówi prezes TWS.
Dobrostan jest często mylony z dobrobytem, który zakłada aktywne działanie w celu jego osiągnięcia.
To jest coś, co trzeba zrobić. Na co trzeba zapracować. Swoją pracą, swoim wysiłkiem, w sposób świadomy. To jest coś, o co się trzeba starać i czasami trzeba walczyć o to.
- zaznacza.
Podkreśla, że dobrobyt zakłada współpracę w rodzinie, pracy, czy w narodzie, a dobrostan jest dany. Kopczyński uważa, że gdy mówimy o "dobrostanie" uczniów, czy w ogóle ludzi, to zakłada się, że odbiorcy tego "dobrostanu" nic nie muszą robić, co powoduje, że stają się uzależnieni od jego dostawcy.
Jeśli w szkole zrezygnujemy z wymagań, to w dorosłym życiu młodzi ludzie zapłacą za to wysoką cenę: brakiem umiejętności, niezaradnością, podatnością na manipulacje.

Szkoła powinna uczyć życia, nie tylko komfortu
W rozmowie nie zabrakło refleksji o głębszym sensie szkoły. Edukacja – jak przypomniał gość Polskiego Forum Rodziców – to nie jest tylko przekazywanie wiedzy. To kształtowanie charakteru, umiejętności pracy nad sobą, odpowiedzialności za swoje decyzje.
Tego nie da się osiągnąć bez stawiania wymagań. Prace domowe – nawet jeśli czasem męczące – są nieodłącznym elementem tej drogi.
Przypominamy, że prace domowe w szkołach są zadawane w konkretnym celu. Nie po to, żeby dręczyć dzieci, ale żeby pomóc im wejść w dorosłość przygotowanym. Bez obowiązków nie ma dojrzałości.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.