Rozpoczęcie roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Za chwilę zacznie się gorączka szkolnych zakupów. A może jesteście tymi rodzicami, którzy już od tygodni mają ogarnięte podręczniki, zeszyty, przybory szkolne, tornistry i mundurki? Ja do nich nie należę. Raczej odwlekam ten moment jak najbardziej się da. Ale za daleko i tak się nie da, więc i mnie już dopada ta gorączka. Oczywiście nie robię niczego za dzieci, poza tym, co naprawdę konieczne. Temat szkoły jednak wraca jak bumerang w rozmowie z dziećmi, znajomymi, a przede wszystkim w sklepach! Zgroza! Wchodzisz po masło, a tu regały z kredkami, zeszytami, farbami i wszystkimi tymi „durnostojkami", które tak się dzieciom podobają – ogromne temperówki, które chyba wymagałyby osobnego plecaka, żeby je pomieścić...

Wyprawka must have, czyli przygotowanie do szkoły

Wiadomo – podręczniki to must have. Dobrze, że programy tak często się nie zmieniają i można taniej odkupić od starszych roczników. Ale z wyprawką do szkoły już tak lekko nie jest. Trzeba ją przygotować. Zatem na listę zakupów wpadają obowiązkowo zeszyty, przybory, buty na wf, worki (zawsze się gubią albo rozdzierają), elementy mundurka (kto go ma w szkole). Jeśli dodatkowo macie pierwszoklasistę, to na liście musicie mieć jeszcze tornister, śniadaniówkę, bidon i strój na basen. No i się zaczyna…

Patenty na zakupy szkolnej wyprawki

Jaki macie na to patent? Zabieracie dzieci, puszczacie między regały i zbiórka pod kasą po pół godzinie? Dzieciaki same sobie wybierają, czy też wolicie trzymać rękę na pulsie? U nas bywa z tym różnie. Starszakom (licealistom i studentom) przelewam pieniądze i załatwiają sami, ale młodszym muszę ogarnąć ja. Zazwyczaj zabieram ich ze sobą, mam wydrukowany spis najpotrzebniejszych rzeczy i kupujemy razem. Oni wybierają tylko obrazki na okładkach. Kredki, piórniki, gumki do mazania etc. mają z ubiegłych lat. Kredki to już chyba na kilogramy możemy liczyć. Tydzień przed rozpoczęciem roku siadamy razem przy stole i z wielkiego pudła wybieramy najlepsze kredki i ołówki i temperujemy. To jest też czas na pranie piórników, przegląd pisaków, zakreślaczy i kompletowanie linijek, ekierek i innych cyrkli i długopisów.

To porządkowanie jest sygnałem, że oto toczymy się po równi pochyłej prosto do 1 września i nie ma już odwrotu. Trochę to smutne, ale i radosne zarazem. Smutne (dla mnie), bo trzeba będzie wstawać o szóstej rano, przygotowywać jedzenie na cały dzień, wyciągać za uszy śpiochów, przypominać o umyciu zębów, popędzać do szybkiego wyjścia, pamiętać o wszystkim, co jest do zabrania…. I chciałabym od tego uciec, wieść żywot matki w edukacji domowej – bez spiny i porannych dramatów. Z drugiej strony – jest radość. Głównie dzieci. Wrócą do swoich przyjaciół, do ciekawych zajęć, do pasji, do nowych wyzwań… One (przynajmniej te młodsze) cieszą się na ten czas. Lubią przebywać z kolegami i koleżankami. W szkole jest zawsze wesoło. I to mnie też cieszy. Jestem w stanie ponieść pewne wyrzeczenia, by pomóc dzieciom się rozwijać. Wiadomo – porannego wstawania nikt nie lubi. Oni też, ale może uda nam się w tym roku wdrożyć w życie plan wczesnego kładzenia się spać? 1 września jest trochę jak 1 stycznia: Nowy Rok, nowe postanowienia, nowe oczekiwania, cele..?

Może więc wrócimy do naszego rytuału piątkowego – resetu po całym tygodniu pracy, może lepiej zorganizujemy prace domowe, by łatwiej każdemu szło wypełnianie obowiązków, może postaram się mniej narzekać? Może poszukam, gdzie mogę zaoszczędzić trochę czasu, by móc w ciągu dnia odetchnąć trochę i zebrać siły na powrót dzieci ze szkoły?

Harmonogram i początek roku szkolnego

Codzienność codziennością, ale rok nauki w szkole łączy się też z ekstra „wrzutami", typu zebranie z wychowawcą, festyny, urodzinki, wycieczki, choroby, wszy, owsiki i wszystko to, co spędza sen z powiek rodzicom. Wypadki na boisku, wizyty na SOR-ach, bostonki, jelitówki i ospy... Nie przeskoczymy tego. Trzeba się nastawić, że wszystko może się wydarzyć i może jakoś dobrniemy do czerwca 2026 r.

Po drodze będzie jeszcze Święto Niepodległości, Boże Narodzenie, Nowy Rok, ferie, Wielkanoc, weekend majowy, weekend Bożego Ciała, Dzień Matki, Dzień Dziecka, Dzień Ojca, wasze urodziny (każdego z waszej rodziny), rocznice ślubu, wesela, osiemnastki, pięćdziesiątki... Damy radę. Grunt to wejść w ten nowy rok szkolny z pozytywnym myśleniem i z przytupem.

Ja zaczynam z moimi dziećmi drugi rok studiów, pierwszy rok studiów, trzecią klasę LO, piątą i trzecią klasę podstawówki. Sama też mam mnóstwo planów na te długie dziesięć miesięcy. Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła o nich trochę więcej opowiedzieć.

Na razie polecam wam książkę, którą napisałam wraz z moimi dwoma koleżankami dla naszych i waszych córek o trudnym czasie dojrzewania, seksualności i miłości. Możecie ją kupić tutaj https://iworisbooks.pl/girls-guide/