Reformy edukacji wdrażane w Polsce od lat - edukacja zdrowotna, edukacja włączająca, Reforma26 „Kompas Jutra", ograniczanie kanonu lektur i podstawy programowej - mają twarze polityków takich jak Barbara Nowacka czy Donald Tusk, ale czy to naprawdę oni stoją za tymi zmianami?

Konkretny polityk rządzi przez kilka lat, czasem nawet krócej, a psucie polskiego szkolnictwa trwa od dekad. W rzeczywistości żyjemy w czasach głębokiej transformacji edukacji, która jednak prezentowana jest społeczeństwu jako pozornie niepowiązane ze sobą, pojedyncze reformy. Ma to uchronić pomysłodawców przed społecznym oporem, który mógłby się pojawić, gdyby rodzice i nauczyciele mieli pełny obraz tego, co się dzieje i do jakiego celu to zmierza.

Jak polska szkoła zmieniała się przez dekady?

Od czasów PRL-u w polskiej szkole zmieniło się niemal wszystko: zakres materiału, metodyka nauczania, zmienili się też sami uczniowie. Przez lata stopniowo rezygnowano z kształcenia intelektu - odchodzono od nauczania myślenia przyczynowo-skutkowego, usuwając je z podręczników. Szkoła coraz wyraźniej przestawała uczyć myślenia, skupiając się na przyswajaniu informacji.

W 2012 roku nastąpił kolejny przełom: zmieniono sposób konstruowania podstawy programowej. Treści przestały być zapisywane tematycznie i problemowo, a zaczęto stosować formułę właściwą dla kształcenia zawodowego - „uczeń potrafi" coś wykonać, przeanalizować, porównać. Jest to spójne z dokumentami międzynarodowymi, w których nie ma rozróżnienia na kształcenie ogólne i zawodowe - wszystko odnosi się do jednego zunifikowanego modelu. Takie ujednolicenie sprawia, że całe szkolnictwo ląduje na tym samym, niższym poziomie.

Jakie reformy edukacji wdrażane będą w 2025 i 2026 roku?

Kolejnym celem reform szkolnictwa jest zmiana roli szkoły: z instytucji, która kształci, wychowuje i przekazuje wiedzę, ma ona stać się placówką odpowiedzialną za formowanie „społeczeństwa inkluzywnego", w którym wszystko przenika się ze wszystkim. Koncepcja ta zakłada przekraczanie „różnic rasowych, płciowych, klasowych, pokoleniowych i geograficznych" oraz zapewnienie włączenia i równości szans. Jej częścią jest także określanie przez społeczeństwo zestawu instytucji regulujących interakcje społeczne - instytucji, które będą wdrażać zamierzenia ogólnoświatowe.

Za opracowywaniem szczegółowych programów przebudowy szkolnictwa stoi Europejska Agencja do Spraw Specjalnych Potrzeb i Edukacji Włączającej, powołana przez Komisję Europejską. W ramach tej Agencji działają kraje europejskie - nie tylko należące do UE, ale również m.in. Ukraina. Dokument dla Polski pochodzi z 2020 roku i liczy 180 stron. Jego realizacja przebiega bez zmiany stosownej ustawy o szkolnictwie - po cichu, bez wiedzy i zgody społeczeństwa.

W 2017 roku utworzono Europejski Obszar Edukacji, w ramach którego pojawiły się możliwości wyjazdów zagranicznych dla nauczycieli i uczniów. W rzeczywistości jednak jest to narzędzie wynaradawiania młodych ludzi, połączone z usuwaniem narodowej historii i kultury z programów nauczania. W unijnych dokumentach zniknęło pojęcie „wychowania" - zastąpiło je „kształcenie postaw i przekonań". Wszystko to zmierza ku obniżaniu poziomu nauki i docelowemu połączeniu szkolnictwa różnych krajów - już teraz mówi się o integracji edukacji Polski i Ukrainy.

Kto naprawdę kontroluje polskie szkoły?

Wszystko, co dzieje się w polskiej edukacji, odbywa się za przyzwoleniem polskich władz - polska edukacja formalnie nie podlega dyrektywom unijnym. Unia Europejska radzi sobie z tym jednak poprzez wielopoziomowe sprawowanie rządów. Narzędziami są tu porozumienia zawierane nie tylko z rządami krajów, ale bezpośrednio z samorządami, stowarzyszeniami, fundacjami, uczelniami, a nawet związkami pracowniczymi. Za wytycznymi idą środki finansowe.

Mechanizm jest prosty: nawet jeśli polska edukacja będzie początkowo finansowana przez ministerstwo, ostatecznie nie utrzyma się z tych środków. W to miejsce wejdą stowarzyszenia i organizacje realizujące unijne cele i dysponujące unijnymi pieniędzmi - dając Unii Europejskiej kontrolę nad polskimi szkołami większą niż mają prowadzące je samorządy. W efekcie polska, narodowa edukacja może przestać istnieć.

Nowe struktury poza kuratoriami i ministerstwem

Przykładem nowych mechanizmów kontroli są już funkcjonujące stanowiska Doradców ds. Dostępności Uczenia się (DDU), którzy czuwają nad przebiegiem „włączenia" wszystkich uczniów. Podlegają oni dyrektorom szkół i przedszkoli, ale jednocześnie stanowią pierwszy stopień nowej struktury działającej całkowicie poza kuratoriami i ministerstwem. Kolejne ogniwa tej struktury to:

  • SCWEW-y (Specjalistyczne Centra Wspierające Edukację Włączającą) - budowane na zapleczach szkół specjalnych;
  • ogólnopolski ośrodek centralny - mający wspierać uczniów i nauczycieli z całej Polski, a jednocześnie gromadzić szczegółowe informacje o każdym dziecku: jego postawach, zachowaniach, a nawet sytuacji rodzinnej.

Tego rodzaju dane mogą w przyszłości posłużyć do zaawansowanej kontroli społecznej. Na Zachodzie wiele z tych zmian wprowadzono już wcześniej - i ich zgniłe owoce są już wyraźnie widoczne. Warto przypomnieć, że tuż po transformacji ustrojowej w 1989 roku Polska miała wyższy poziom nauczania niż kraje, które wówczas chciała gonić. Od tamtej pory zrobiono wiele, by tę przewagę zniszczyć.

Świadomość rodziców jako oręż w walce o polską szkołę

Przed nami nierówna walka o przyszłość naszych dzieci. Jednym z najważniejszych oręży w tej walce jest świadomość społeczeństwa - pozwoli ona na stawianie oporu i zatrzymanie reform, które zmieniają polską szkołę nie do poznania. Znajomość mechanizmów, źródeł finansowania i rzeczywistych celów tych przemian to pierwszy krok do skutecznego działania.

Artykuł opracowano na podstawie wywiadu Elżbiety Lachman, redaktor naczelnej portalu PolskieForumRodzicow.pl, z Jolantą Dobrzyńską, ekspertem oświatowym z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Pełny wywiad dostępny jest poniżej: