4 mity na temat edukacji: w co wierzą rodzice szkodząc swoim dzieciom?
Wprowadzenie do szkół „edukacji zdrowotnej” wywołało w społeczeństwie burzę, kolejnym wrogiem polskiego ucznia jest planowana na przyszły rok Reforma26.Kompas jutra, jednak psucie szkolnictwa nie zaczęło się teraz – niestety trwa od dawna.
Polska szkoła od dekad zmaga się z narastającym kryzysem - a jednym z jego ukrytych źródeł są mity edukacyjne, które wdarły się do systemu oświaty i skutecznie szkodzą kolejnym pokoleniom uczniów.
Wprowadzenie do szkół „edukacji zdrowotnej" wywołało w społeczeństwie burzę, a kolejnym wrogiem polskiego ucznia jest planowana na przyszły rok Reforma26.Kompas jutra. Jednak psucie szkolnictwa nie zaczęło się teraz - niestety trwa od dawna. Jednym z dowodów na to są mity, w jakie kazano nam uwierzyć. Przyjrzyjmy się im po kolei.
Mit 1: Każda innowacja w edukacji to postęp
Pogoń za innowacyjnością w oświacie zaczęła się jeszcze przed 1989 rokiem, kiedy na polskich uczelniach chętnie tłumaczono z angielskiego nowe metody kształcenia nauczycieli i prowadzenia zajęć. Te tendencje jeszcze bardziej nasiliły się w latach 90. ubiegłego wieku i właśnie w ten sposób - poprzez zachodnie programy - do naszych szkół weszły rzeczy całkowicie irracjonalne.
To właśnie wtedy to, czego uczono w szkołach, przestało się odnosić do rzeczywistego świata i codziennego życia. Edukacja socjalistyczna, mimo wszystkich swoich wad, była przewidywalna i zakorzeniona w rzeczywistości - w to wkroczył jednak mit społecznego postępu, nakazując uznać każdą innowację za rzecz konieczną i pożądaną.
Jeszcze w czasach przedwojennych wprowadzanie metod eksperymentalnych obwarowane było odpowiednimi regułami: najpierw uzyskiwano stosowne pozwolenie, następnie opisywano przebieg eksperymentu, a na końcu oceniano, czy zdał egzamin czy nie. Najczęściej okazywało się, że nie - wyniki takich eksperymentów rzadko były wprowadzane w życie. Dziś eksperymentów jest bez liku, ale ewaluacji nie ma. Wprowadza się na przykład innowacje w postaci elektroniki w szkołach, z których w ubiegłym roku wycofali się Szwedzi - czy wywołało to u nas jakąkolwiek społeczną debatę? Niestety polskie dzieci są dziś królikami doświadczalnymi w eksperymentach, nad którymi nikt nie panuje.
Mit 2: Szkoła musi podążać za uczniem
Również i ten mit nie jest niczym nowym. Już na przełomie XIX i XX wieku John Dewey, amerykański filozof i pedagog, stwierdził, że „wiedza jest pochodną działania", co oznacza, że uczeń przyswaja nowe umiejętności poprzez wykonywanie poszczególnych czynności. Stwierdzenie to powstało na podstawie obserwacji wiejskich szkół, w których uczył Dewey, i zostało przeniesione w niezmienionej postaci do czasów współczesnych.
Na tej podstawie mówi się dziś, że uczeń - a nawet bardzo małe dziecko - poprzez zabawę i podejmowane aktywności pokazuje, w jakim kierunku chce i powinien się rozwijać. Szkoła, nauczyciele i rodzice mają tylko za dzieckiem podążać. W rzeczywistości jednak taka sytuacja to rezygnacja z wychowania, czyli ucieczka przed najważniejszym zadaniem, jakie dorośli mają wobec młodego człowieka.
Dzieci wychowywane bez zasad i dyscypliny, gdy trafiają do klasy liczącej dwadzieścioro kilkoro uczniów, stawiają nauczyciela w sytuacji bez wyjścia - nie jest on w stanie jednocześnie podążać za każdym z nich ani opanować całej grupy. Czasem potrzeba aż całego roku, by pierwszoklasiści nauczyli się słuchać poleceń. Ta sytuacja uderza nie tylko w uczniów - wielu pedagogów odchodzi z zawodu, nie będąc w stanie uczyć kolejnych pokoleń.
Mit 3: „Po co ma się tego uczyć? To mu się w życiu nie przyda"
Na przekór temu mitowi na Zachodzie funkcjonują szkoły, do których współczesne elity chętnie posyłają swoje dzieci. Program nauczania jest tam ułożony tak, że w godzinach porannych - kiedy umysł jest najbardziej chłonny - odbywa się przyswajanie wiedzy teoretycznej, a dopiero popołudniami czas wypełniają warsztaty, ćwiczenia i laboratoria. Absolwenci takich szkół dostają się na najlepsze uczelnie właśnie dlatego, że program łączy wiedzę praktyczną z solidnymi podstawami teoretycznymi.
W Polsce mamy dziś do czynienia z plagą testów i egzaminów testowych. Można je zdać nawet bez nauki - zwykła statystyka sprawia, że losowe zaznaczanie odpowiedzi pozwala nierzadko zdobyć wymaganą liczbę punktów. Z takimi studentami po maturze testowej profesorowie polskich uczelni nie wiedzą, co zrobić - wielu absolwentów po prostu nie daje się uczyć. Pojawiają się pomysły wprowadzenia roku zerowego na uczelniach, jednak ministerstwo nie przeznacza na to środków.
Problem dotyczy też wielu zawodów niewymagających wyższego wykształcenia. W warsztatach samochodowych brakuje młodego pokolenia mechaników - starsi fachowcy tłumaczą, że nie ma młodzieży z odpowiednimi umiejętnościami, ale też nie ma młodych ludzi, których można byłoby do tego zawodu przyuczyć.
Mit 4: Szkoła ma uczyć krytycznego myślenia - bez przekazywania wiedzy
Przez wieki szkoła służyła odkrywaniu prawdy o rzeczywistości i przekazywaniu wiedzy o niej. W latach 90. ubiegłego wieku wprowadzono jednak zwyczaj odpytywania dzieci nie z wiedzy, którą zdobyły, lecz z ich subiektywnych przekonań. Uczeń mógł wyrazić dowolną opinię, a nauczycielowi nie było wolno jej podważyć. Doprowadziło to do sytuacji, w której nauczyciele przestali być osobami przekazującymi wiedzę, a stali się jedynie organizatorami procesu nauczania w klasie.
Prawda została w ten sposób wykluczona ze szkół i z programów nauczania, a uczniowie budują swoją wiedzę na domniemaniach i niesprawdzonych przekonaniach.
Co możemy zrobić jako rodzice?
Te cztery mity są efektem zmian wprowadzanych w polskim szkolnictwie od dekad, a to, w jakim stopniu funkcjonują w danej szkole, zależy dziś głównie od indywidualnych nauczycieli. Kadra pedagogiczna to wciąż jeszcze często ludzie kształceni po dawnemu, potrafiący zachować zdrowy rozsądek. Jednak i to się zmienia - starsze pokolenie pedagogów odchodzi, a młodzi nauczyciele kształceni są już według nowych zasad. Zmiany na gorsze, wraz z wdrażaniem Reformy26.Kompas jutra, mogą jeszcze przyspieszyć: szkoła przestanie uczyć, a zacznie wyłącznie kształtować postawy.
Jednak to my - rodzice - jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci i za ich edukację. Pora przestać wierzyć w szkodliwe mity i wrócić do sprawdzonych przez wieki zasad nauczania i wychowania. Jako rodzice mamy realny wpływ na to, co dzieje się w polskiej szkole - ale tylko wtedy, gdy jesteśmy świadomi zagrożeń.
Artykuł opracowano na podstawie wywiadu Elżbiety Lachman, red. nacz. portalu PolskieForumRodzicow.pl, z Jolantą Dobrzyńską, ekspertem oświatowym z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.
„Rozmowy o edukacji: Reforma edukacji - co się dzieje z naszą szkołą?" - obejrzyj rozmowę na YouTube.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.