Czy zezwolenie 13-latkowi na samodzielną wizytę u psychologa, bez wiedzy rodziców to oznaka zaufania wobec młodych ludzi, czy raczej obarczanie ich odpowiedzialnością ponad ich siły?

Sejm i Senat przyjęły nowe prawo, które zezwala już uczniom klas 6 na konsultacje z psychologiem bez zgody i wiedzy rodziców. Terapeuta sam zdecyduje, czy poinformuje o wizycie rodziców pacjenta, czy też nie. -To wielkie zwycięstwo zaufania wobec młodych ludzi – cieszą się pomysłodawcy ustawy. – Właśnie odbierane są rodzicom konstytucyjne prawa do opieki rodzicielskiej. Państwo ogranicza prawo rodziców do kontroli leczenia ich dzieci – ostrzegają przeciwnicy zmian, którzy wśród niebezpiecznych skutków ustawy wymieniają np. konsultacje w kierunku zmiany płci, które niepełnoletni pacjenci będą mogli odbyć za plecami rodziców, jak się dzieje w innych krajach.

Czy ustawa wejdzie w życie zadecyduje prezydent, jego podpisu brakuje, by przed 13-latkami otworzyły się drzwi do gabinetów psychologów.

Niestety są takie sytuacje, gdy dziecko potrzebuje i chce pomocy, ale od rodziców słyszy, że wydziwia, że niech się za siebie weźmie, weźmie się do roboty lub pójdzie pobiegać- to mu przejdzie. Albo też relacja wygląda tak, że nastolatek nie dzieli się takimi przeżyciami, obawami.

- mówi Polskiemu Forum Rodziców Aga Rogala, terapeutka pracująca z nastolatkami i ich rodzicami.

Nawet w przypadku bliskiej relacji z rodzicami może być nastolatek zatrzymuje pewne rzeczy dla siebie. Np. jest w buncie. Albo, jak sama kiedyś usłyszałam od 15-letniego klienta, nie chce dokładać mamie zmartwień (mama była bardzo zaangażowana w dbanie o dobrostan i dobrą relację z chłopcem). I wówczas ustawa daje możliwość takim nastolatkom poszukiwania fachowej pomocy na własną rękę.

- dodaje Rogala.

Państwo chce zabrać kompetencje rodzicom?

Z perspektywy rodzica oddanie w ręce 13-latka decyzji o tym, do kogo zwróci się po pomoc, budzi obawy.

Nie wierzę w dobre intencje rządu, który wkracza w kompetencje rodziców i chce zabrać im kolejne obszary. Nie zgadzam się, by urzędnik decydował o zabraniu od matki 4-miesięcznego dziecka i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej, gdzie to dziecko umiera. Nie zgadzam się, by uśmiercać w łonie matki 9-miesięczne dziecko.

– uważa ojciec trójki nastolatków z Warszawy, który wysłał już petycję do prezydenta z prośbą o zawetowanie ustawy.

Edukacja seksualna w szkołach, dostęp do psychologów dla 13-latków wbrew woli opiekunów, co będzie następne? Dlaczego państwo nie zajmuje się tym, co może zrobić od ręki, a co wpływa na zły stan psychiczny dzieci, czyli np. zakazać używania smartfonów w szkołach, odciąć dzieci od pornografii, zablokować do pewnego wieku dostęp do Tik Toka i innych mediów społecznościowych – tak jak robią to w innych krajach? To są kompetencje państwa

- podkreśla.

Nie ma terapeutów o neutralnym światopoglądzie

Co jeszcze niepokoi rodziców w proponowanej nowelizacji? „Kilkunastoletnie dziecko zachęcone do działania w tajemnicy przed rodzicem może łatwo ulec perswazji autorytetu specjalisty nieuczciwego lub zdeterminowanego ideologicznie" – czytamy w analizie Szymona Gajdy, radcy prawnego, ojca nastolatków. O tym, że nie ma psychologów, którzy są neutralni światopoglądowo i każdy terapeuta działa w świetle określonych wartości, co ma swoje konsekwencje dla pacjenta, pisała ostatnio Bogna Białecka, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii w portalu Aleteia.pl.

Tak, jak rodzic ma prawo wybrać dla swojego dziecka specjalistów z każdej dziedziny, tak sprawy emocji i psychiki ma prawo powierzyć osobie, której ufa i z którą dzieli wartości. Inne zdanie na temat decyzji młodego pacjenta o współżyciu, aborcji czy tranzycji będzie miał psycholog o poglądach liberalnych, a inne ten o poglądach konserwatywnych. Przekonała się o tym mama nastolatka z Poznania.

Syn nawiązał bliską relację z koleżanką z klasy, oboje mają 14 lat. Przeczytałam ich korespondencję i zaniepokojona, że rozmowy są wulgarne, przeplatane linkami do filmów pornograficznych zgłosiłam się po pomoc do psychologa – wspomina. Niestety źle wybrałam osobę - syn otrzymał tam wsparcie w kontynuowaniu tej relacji. Co do współżycia – psycholog postawił nacisk na wiek 15-lat, czyli dopuszczalny w polskim prawie i świadomą zgodę – jeśli ona będzie z dwóch stron, proszę bardzo, droga wolna. Nie mieści się to w moim systemie wartości – ale zielone światło od osoby z autorytetem narobiło dużo szkód w naszych relacjach.

- relacjonuje nam zaniepokojona mama.

Dlaczego nie wystarcza psycholog szkolny czy wychowawca?

Zdecydowaną przeciwniczką ustawowego zezwolenia dziecku na wizyty u psychologa bez wiedzy i zgody rodziców jest psycholog Jolanta Próchniewicz. Dlaczego? Bo może się to wymknąć spod kontroli, z ogromną krzywdą dla młodego człowieka.

Dziecko, zwłaszcza z głęboko dysfunkcyjnej rodziny powinno mieć prawo do rozmowy z psychologiem bez informowania rodziców, ale tylko jeśli jest to psycholog szkolny.

– uważa Jolanta Próchniewicz

Taka osoba jest zorientowana w sytuacji rodzinnej, rozwojowej i wychowawczej tego dziecka. Przypadkowy psycholog z NFZ będzie pozbawiony tego kontekstu i będzie wiedział tylko to, co dziecko mu powie.

- dodaje.

Jakie niebezpieczeństwo niesie taka sytuacja? Jak podkreśla ekspertka – z różnych powodów może się w nastolatku zrodzić chęć zemsty na rodzicach – opowie wtedy psychologowi historię zmyśloną lub tak ubarwioną, by oczernić rodziców. Psycholog szkolny znając dziecko i jego rodzinę będzie w stanie wychwycić fałsz szybciej niż osoba z zewnątrz.

Nastolatki mają prawo do przeżywania trudności, podejmowania własnych wyborów, ale to nie może być poza wszelką kontrolą. Dlaczego dziecko, które ma myśli samobójcze, nie może uzyskać pomocy od psychologa szkolnego? Jeśli uczeń nie ufa specjaliście ze szkoły pojawia się pytanie – co takiego ma do powiedzenia 13-latek, że chce to ukryć, przed wychowawcą, przed psychologiem szkolnym i dlaczego woli spotkać się z jakimś obcym człowiekiem?

- mówi Jolanta Próchniewicz.

Według ekspertki ustawa pozwoli, by poza wiedzą i zgodą rodziców dziecko mogło robić, co chce.

A przecież nie bez powodu określamy okres pełnoletni, czyli decyzyjny od 18 roku życia. Znamy procesy rozwojowe dzieci i wiemy, że w wieku 13, 14 lat młody człowiek nie może podejmować odpowiedzialnych decyzji dotyczących swojego przyszłego życia.

- podsumowuje psycholog.

Odpowiedzialność ponad siły dziecka

Jak mówi Jolanta Próchniewicz, powierzanie dziecku tak dużej odpowiedzialności – jest wbrew jego procesom rozwojowym.

Tak, jak z wsadzonej dziś roślinki nie wyrosną mi jutro pomidory, tak 13-latek nie może podejmować samodzielnych decyzji, które zaważą na jego przyszłym życiu. Nie mogę jako rodzic, zrzucać na niego odpowiedzialności – nawet jeśli mam do niego zaufanie.

– podkreśla Jolanta Próchniewicz.

O jakie decyzje chodzi? Na przykład w sprawie zmiany płci czy podejmowania przedwczesnego współżycia seksualnego. Fundacja Pro-Prawo do życia informowała niedawno o sprawie ze Szwajcarii, gdzie 13-latka zakomunikowała rodzicom, że czuje się chłopcem. Rodzice poszli z córką na konsultację i po półgodzinnej rozmowie usłyszeli diagnozę, że 13-latka jest osobą transpłciową i przepisano jej blokery hormonalne. Kiedy rodzice odmówili stosowania blokerów i nie chcieli traktować córki jak chłopca - szwajcarski sąd rodzinny pozbawił rodziców prawa do opieki nad córką. Nastolatka została przymusowo zabrana rodzicom i umieszczona w państwowym ośrodku opiekuńczym.

Ułatwiony dostęp tylko na papierze – na wizytę czeka się miesiące

Kto stoi za projektem obywatelskim o dostępie 13-latków do pomocy psychologicznej bez zgody opiekuna prawnego, którego finał w postaci ustawy obserwujemy dziś w polskim parlamencie? Posłanka Marta Golbik z Koalicji Obywatelskiej złożyła projekt zmian „długo oczekiwanych przez młodych ludzi", ale prace nad nim zaczęły się już 3 lata temu. W lutym 2021 mec. Monika Horna-Cieślak, obecna Rzecznik Praw Dziecka napisała do nas z propozycją spotkania. (…) okazało się, że nasza wizja odnośnie poprawy dostępności do pomocy psychologicznej jest spójna – wspominają Weronika Snoch i Angelika Friedrich z Nastoletniego Azylu, które we współpracy z Rzecznikiem Praw Dziecka są autorkami proponowanych zmian. Nastoletni Azyl to „grupa osób, którym zależy na dobrostanie najmłodszych. Witryna została założona w kwietniu 2018 roku przez nastolatkę, która postanowiła dzielić się swoim doświadczeniem cierpienia psychicznego" – można przeczytać na ich stronie internetowej.

Według Rzecznika Praw Dziecka, polityków Koalicji Obywatelskiej i części psychologów – ustawa będzie wsparciem dla młodych ludzi, ponieważ ułatwi dostęp do pomocy psychologicznej dla osób powyżej 13. roku życia w sytuacji, gdy rodzice nie wyrażają zgody lub gdy niemożliwe jest jej uzyskanie.

Nie wchodzimy w terapię, chodzi o sesje w formie interwencji kryzysowej i wsparcia psychospołecznego. To taka pierwsza pomoc, koło ratunkowe – chcemy, by młoda osoba mogła skorzystać ze świadczeń gwarantowanych przez państwo.

– pisze Monika Horna-Cieślak na stronie internetowej Rzecznika Praw Dziecka.

Czy jednak rzeczywiście ustawa ma szansę zadziałać jak koło ratunkowe? Przez sam fakt umożliwienia samodzielnych wizyt kilkunastolatkom nie przybywa terminów dostępnych wizyt. Niewspierający rodzice to nie jedyna przeszkoda w uzyskaniu pomocy psychologicznej przez małoletnich w kryzysie zdrowia psychicznego. Przyjrzyjmy się faktycznej dostępności psychologów współpracujących z Narodowym Funduszem Zdrowia – bo tylko o takich mówi ustawa. W Warszawie na wizytę czeka się koło 4 miesięcy, konsultacja z psychiatrą może się odbyć najszybciej za dwa lata. W mniejszych miejscowościach czas oczekiwania jest jeszcze dłuższy.

Jak pomóc dzieciom przeżywającym kryzys psychiczny?

Co jako rodzice możemy zrobić dla naszych dzieci, by koła ratunkowe w postaci wizyt u psychologów, były jak najrzadziej potrzebne? Według Agi Rogali bardzo ważna jest reakcja rodzica na wyznanie przez dziecko swoich uczuć.

-Rozmawiałam kiedyś z pewną mamą – wspomina.

Jej nastolatek wyznał, że pół roku wcześniej miał myśli samobójcze. Ta mama mogła skupić się na tym, że nie zauważyła przez tyle czasu, że "dziecko nie ufa mi tak bardzo, że się nie podzieliło". Zamiast tego skoncentrowała się na tym, że nastolatek nie musiał jej przecież tego powiedzieć po pół roku, a jednak to zrobił. Doceniła to, podkreślała, okazała wdzięczność. Budowała na tym. Podaję ten przykład jako ilustrację do tego, jak ważną rolę gra fakt naszego rodzicielskiego, dorosłego podejścia do tej sytuacji.

- mówi Aga Rogala.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.