Hotel bez dzieci, hotel dla dorosłych, weekend, by odpocząć – strefy bez dzieci mnożą się w Internecie
W sieci znajdujemy coraz więcej modnych ofert hoteli dla dorosłych, stref takich jak sauny, baseny, obiekty na urlop czy restauracje, które gwarantują wypoczynek bez dzieci. Co prawo mówi w tym temacie? Czy jest to dyskryminacja wybranej grupy społecznej?
W sieci znajdujemy coraz więcej ofert hoteli dla dorosłych, stref takich jak sauny, baseny, obiekty urlopowe czy restauracje, które gwarantują wypoczynek bez dzieci. Co prawo mówi na ten temat? Czy jest to dyskryminacja wybranej grupy społecznej?

Od jakiegoś czasu obserwujemy wysyp ofert na portalach hotelowych, które na wstępie zaznaczają np. „hotel, spa, pokoje, dla gości powyżej 12 roku życia", "hotel DLA DOROSŁYCH nad morzem" lub wprost „hotel bez dzieci". Ma być to gwarancją relaksu dla dorosłych, którzy wyjeżdżając na urlop chcą odpocząć w ciszy lub spędzić romantyczny weekend, korzystając z masaży, spa czy strefy wellness.
„Płacę więcej, żeby mieć spokój" – to jeden z najczęstszych argumentów, ale czy słuszny? Założenie, że każde małe dziecko będzie płakało i krzyczało cały czas, jest niesłuszne i krzywdzące. Każdy z nas był mały, każdy z nas płakał, kiedy wystraszył się czegoś lub gdy zabolało i liczył wtedy na pomoc i reakcję dorosłego. Dlaczego tracimy tolerancję dla tak naturalnej rzeczy, jaką jest niedojrzały układ neurologiczny i emocjonalny dziecka, który powoduje u niego radosny pisk zachwytu, a za chwilę płacz?
A może bardziej denerwuje nas brak reakcji rodziców? Może „strefy bez dzieci" są pokłosiem bezstresowego wychowania, w które uwierzyła część młodych rodziców? Gdybyśmy widzieli reakcję rodzica, który przytula malucha i mówi: „cii kochanie, inni ludzie tu siedzą, nie wolno tu krzyczeć" – byliśmy usatysfakcjonowani, rozumiejąc, że dziecko nie zna jeszcze reguł miejsc publicznych, ale rodzic właśnie je w nie wprowadza. Być może złość na hałas, który robi dziecko, jest w rzeczywistości brakiem zgody na pobłażanie rodzica!
W sondzie, przeprowadzonej dla jednej z telewizji śniadaniowych, aż 83% respondentów, opowiedziało się za funkcjonowaniem hoteli bez dzieci. Argumentem, który jesteśmy wszyscy skłonni przyjąć, jest akceptacja hoteli tylko dla dorosłych, jeżeli taki obiekt posiada w ofercie np. jacuzzi czy saunę, w której nie obowiązuje strój. Spa dla dorosłych może poszerzać swoją ofertę o relaksujące koncerty na misy i gongi tybetańskie, łaźnie parowe, strefy spa tylko dla nudystów – ale wtedy zastrzeżenie, że obiekt jest tylko dla osób dorosłych, jest zrozumiały, a wręcz pożądany.
Jeśli potrzebujemy urokliwego miejsca w ciszy i spokoju, żeby wypocząć, skosztować dobrej kuchni, wyspać się i nabrać sił, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: Co może nam w tym przeszkodzić? Kto robi więcej hałasu: maluch, którego spotkamy w hotelu tylko na śniadaniu, ewentualnie na korytarzu, zasypiający wieczorem w swoim pokoju – czy grupa dorosłych, która „bawi się" przy alkoholu do białego rana? Mówiąc, że przeszkadza nam dziecko, które płacze, uznajemy, że głośna i przeklinająca wulgarnie grupa dorosłych, która przyjechała się odprężyć i zabawić do późnych godzin nocnych, jest bardziej na miejscu.
„Weekend bez dzieci, odpoczniesz bez dzieci, wakacje bez dzieci, kameralny hotel i spa bez dzieci, cicha lokalizacja" – czy tego typu oferty nie krzywdzą najmłodszej grupy społecznej oraz jej nie stygmatyzują?
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak odniosła się do głośnych wydarzeń i afiszu reklamowego Aquaparku Fala w Łodzi, który ogłaszał zakaz wstępu dla dzieci w pewne dni. Szczególnie oburzający był plakat, który ukazywał przekreślone jak w znakach drogowych, płaczące niemowlę. Cytując wpis Rzeczniczki Praw Dziecka: „Nie ma mojej zgody na to, aby dzieci i młodzież byli wykluczani przez spółki miejskie z miejsc ogólnodostępnych dla wszystkich. W tej sprawie będę podejmować kolejne kroki. Jako Rzeczniczka Praw Dziecka w kontekście "stref wolnych od dzieci" stoję na stanowisku, iż tego rodzaju oferty nie służą dobru ogółu, jakim jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego, opartego na szacunku dla praw wszystkich. (...) Wykluczenie jakiejkolwiek grupy społecznej, dzieci i rodzin z dziećmi, budzi mój niepokój w budowaniu i trwaniu demokratycznego państwa oraz stanowi przejaw nierównego traktowania".
Zatem – w którym momencie zaczyna się dyskryminacja? Na co muszą zwrócić uwagę właściciele prywatnych hoteli i Spa, reklamując swoje obiekty jako te „dla dorosłych"?
Zgodnie z art. 32 Konstytucji RP: „1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny".
Jeśli trudno odnieść to do prawa gospodarczego, warto przywołać art. 138 Kodeksu Wykroczeń: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniami usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny".
Oczywiście prywatny przedsiębiorca może określić statut swojego hotelu czy spa, zapisując w regulaminie charakter świadczonych usług, natomiast z pewnością miejsca publiczne, ogólnie dostępne oraz te, finansowane lub współfinansowane przez państwo, nie mogą odmówić prawa do korzystania z nich bez uzasadnionej przyczyny. Decydując się na strefy tylko dla dorosłych, musimy zwrócić uwagę na język i przekaz, tak by nie kształtować postaw dyskryminacji. Nie wolno naśmiewać się z dzieci, generalizować i nie wzmacniać negatywnego przekazu, sugerując , że są „problemem", który zaburzy spokój w hotelowym spa.

Badania socjologiczne wykazują, że to właśnie dzieci w obecnych czasach stają się najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną. Moda na wygodę osobistą, kult jednostki, bezdzietności, hedonizmu, niebezpiecznie zahacza o sprowadzanie dziecka do rangi głośnego „problemu". Przyzwolenie na żarty, obraźliwe określenia: „kaszojady", „gówniaki" utrwalają obraz dziecka, jako kłopotu i przeszkody w osiągnięciu osobistego sukcesu. „Strefy bez dzieci" wpasowują się w tę retorykę, pogłębiając podziały społeczne, nietolerancję i wykluczenie nie z powodu poglądów, religii czy orientacji, a z powodu wieku. Brzmi to trochę tak, jakbyśmy cofnęli się do ubiegłego wieku, gdzie dzieci traktowane były jak „chlebówki", które miały pomagać w domu, nie odzywać się, zajmować się zwierzętami gospodarskimi. Nikt nie liczył się z ich zdaniem, a tym bardziej z prawami, których wtedy nie miały. To z kolei rodziło przyzwolenie na agresję i dyskryminację.
Jakim społeczeństwem będziemy w kolejnych pokoleniach, jeśli w dzieciach widzimy wrogów?
Szukając ciszy i spokoju z dala od zgiełku miasta i stresującej pracy, warto wybrać małe hotele, gdzie przebywa mało osób lub samodzielne apartamenty, funkcjonujące jak oddzielne mieszkania. Ograniczymy wtedy do minimum prawdopodobieństwo hałasu czy to ze strony ludzi młodych czy starszych. Każdy ma takie samo prawo do odpoczynku w hotelu, zarówno rodziny z pociechami, jak i samotni dorośli. Oferta noclegowa w Polsce i za granicą jest przebogata: hotele, spa, wolne pokoje, każdy znajdzie coś dla siebie. Czy potrzebne jest dodatkowe reklamowanie, prowadzące do wykluczenia hałasującego dziecka? Nie sądzę.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.