for reading 813666 480Anna Magdalena Andrzejewska

Nasze lęki przed rozmową z dziećmi są często bezpodstawne. W sprawach dla nas trudnych małe nawet dzieci są bardzo racjonalne i rozsądne. Tak jest także z chorobą w najbliższej rodzinie – rozmowa jest czasem trudniejsza dla dorosłych. Jedno jest pewne – nie wolno dziecka oszukiwać ani pozostawiać z domysłami.

Na jednym z wykładów z socjologii rodziny, wybitna profesor – socjolog rodziny Maria Ziemska – opowiedziała pewną historię: któregoś wieczoru opiekowała się siostrzenicą. Dziewczynka poprosiła, aby przeczytać jej bajkę o Czerwonym Kapturku. Po zakończonej lekturze mała siedziała na łóżku z wypiekami na twarzy i powiedziała: „Ciociu, ale nie mów mamie, że ten wilk zjadł babcię i Czerwonego Kapturka. Mama tak się boi, że nigdy mi o tym nie przeczytała”.

Ta niezwykła historia pokazuje, jak nieuzasadnione są czasem nasze lęki. A rzeczy się dzieją – i już. Dzieci są bacznymi obserwatorami i zauważają zmiany w otoczeniu, na przykład inne zachowania babci czy dziadka, spowodowane chorobą. Unikanie rozmowy o chorobie, to nie jest rozwiązanie. Brak informacji rodzi domysły i lęki, a nawet poczucie winy. Dzieci, zwłaszcza małe, mają tendencję do tzw. myślenia sprawczego, czyli przekonania, że niedobre wydarzenia (jak rozwód, choroba w rodzinie, a nawet śmierć) są wynikiem ich złego zachowania czy złych myśli. Zadaniem dorosłych jest wsparcie malca, aby poradziło sobie z trudnymi emocjami, oswoiło lęk przed nieznanym i nie miało poczucia winy.

Jak rozmawiać? Uczciwie i adekwatnie do potrzeb i możliwości rozumienia dziecka. Ważne, aby nie zarzucić go informacjami, których nie potrzebuje. Dzieci komunikują się prosto – przychodzą, zadają ważne dla nich pytanie i zadowalają się często jedną, prostą odpowiedzią. Nie potrzebują wykładu na temat choroby, lecz krótkiego wyjaśnienia, które pozwoli im zrozumieć tyle, ile są w stanie zrozumieć… Jeżeli ciekawość dziecka nie zostanie zaspokojona, da nam o tym znać: zapyta wprost lub stanie przed nami i będzie patrzeć, czekając na naszą reakcję. Wtedy zapytajmy, czy dziecko chce o coś zapytać, czy możemy w czymś pomóc.

Nie wolno dziecka okłamywać – tylko, gdy będziemy mówić prawdę, będzie miało do nas zaufanie.

Rozmowa o chorobie najbliższych dziecku osób nie będzie łatwa – mogą pojawić się silne emocje, mogą paść bardzo trudne pytania. Dlatego do takiej rozmowy trzeba się solidnie przygotować. Dobrze jest przemyśleć, jakie pytania mogą paść i jak na nie odpowiedzieć – najważniejsza jest szczerość.

Jeżeli np. maluch zapyta „Czy babcia umrze?”, nie wolno uciekać od odpowiedzi. Dobrze jest powiedzieć np.: „Kiedyś tak, ale teraz mam nadzieję, że będzie z nami jak najdłużej”. A gdy choroba jest nieuleczalna i dziecko spyta, czy dziadek wyzdrowieje, trzeba powiedzieć prawdę, przygotować dziecko na pogłębianie się choroby i możliwe najbliższe zmiany w zachowaniu chorej osoby.

Komunikat musi być zwięzły, prosty i dostosowany do wieku dziecka – należy unikać medycznego języka i szczegółów dotyczących choroby. Najlepiej opisać, na czym polegać będą zmiany w zachowaniu chorego, np. w przypadku choroby Alzheimera, że choruje ta część mózgu, która odpowiada za pamięć.

Dobrze jest zapewnić dziecko, że zawsze może przyjść z wątpliwościami i pytaniami, a my udzielimy mu szczerych odpowiedzi. Otrzymane od nas wsparcie pozwoli na zmniejszenie stresu i z pewnością pogłębi więzi w rodzinie.


Autorka jest socjologiem – familiologiem (specjalistą ds. rodziny), trenerem, działaczką na rzecz rodziny, jedną z głównych inicjatorów oraz współzałożycieli Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”, byłym Pełnomocnikiem Ministra Sprawiedliwości ds. Konstytucyjnych Praw Rodziny.


Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
 
banner rodzina na antenie