Coś, co nie wiem jak się nazywa, czyli zawsze trzeba być przygotowanym
- wtkaczyk
- Kategoria: MATKA POLKA

dr Paulina Michalska
Dałam się ponieść. Serio. Zaczęłam śledzić różne eko-blogi, a w nich kobiety, które znają się na wszystkim.
Nie wiem, ale się dowiem
Jak wyczyścić przypalony garnek bez użycia chemii? Jak wyleczyć kaszel u kilkulatka bez leków z apteki, jak przechowywać jajka poza lodówką, żeby się nie zepsuły? No dobrze. Tego jeszcze nie wiem, ale zamówiłam książkę, z której się tego dowiem. Ma tam być też o tym, jak oczyścić domowym sposobem wodę, czy jak przechowywać produkty spożywcze poza lodówką długo i bez szkody dla zdrowia. Powiecie może - to wszystko jest „wew internie” (jak mawiała babcia mojego męża), czy „internetach” jak kto woli.

Zgoda. Ale dla mnie książka pisana to co innego. Prądu nie masz – książkę przeczytasz. Za dnia lub przy świeczce wieczorem. A’ propos świeczek. Macie zapas w piwnicy?
Przygotowanie na ewentualność kataklizmu
Wiem. To się jakoś nazywa fachowo – takie przygotowania na ewentualność kataklizmu czy wojny. Budowanie bunkra czy schronu (ewentualne) pozostawiam mojemu mężowi. Ale resztę muszę chyba ogarnąć swoim kobiecym zmysłem. Nie znam się więc czytam.

Zgoda. Może to jest trochę na wyrost i nie chcę panikować albo popadać w jakiś obłęd z tymi zapasami, ale przykład Ukrainy pokazuje, że wcale nie jest to tak nierealne, jak nam się wydaje. A tacy, którzy potrafią się na to przygotować – dziś są wyśmiewani. Myślę, że najlepsze (jak we wszystkim zresztą) jest umiarkowane stanowisko. Ani kopanie schronu, ani bagatelizowanie sprawy, mówiąc jakoś to będzie.
Dawna Matka Polka radziła sobie bez lodówki
Popatrzmy, jak żyły nasze prababki. Dobrze – chustki na głowach możemy sobie podarować, ale pozostałe zdolności? Każda Matka Polka w tamtych czasach wiedziała to wszystko, co dziś wydaje nam się „oszołomstwem”. Miała spiżarnię z zapasami na co najmniej kilka tygodni, jeśli nie miesięcy. Nie miała lodówki, a wiedziała, co zrobić, by jajka się nie zepsuły. Zapas świec czy nafty… To wcale nie jest takie śmieszne. Wiedziała, jak się przygotować na wiele tygodni odcięcia od świata. Nie miała prądu, pralki, zamrażarki… A przeżyła!

Cały strych papieru
Chyba jednak coś w tych Matkach Polkach się tli. Zaczęły się chyba nad tym zastanawiać. Ja nie jestem wyjątkiem, jak widać.
Skąd taki wniosek? Coraz częściej widzę puste półki w sklepach w miejscu, w którym normalnie był papier toaletowy, puszki z żywnością, ryż czy makaron. Naprawdę. Dostać papier toaletowy, biały, niedrapiący (słowa moich dzieci) to - u nas na wsi - dość trudne. Wszystko wykupione.
Byłam kiedyś u sąsiadki, na chwilę, gdy się wściekłam na męża i poszłam na spacer. Do końca ulicy doszłam, bo spotkałam ową sąsiadkę, wpadłam na kawę a ona pokazała mi swoje zapasy papieru toaletowego. Ludzie! Cały strych! Naprawdę. Podejrzewam, że to ona wykupuje zapasy w pobliskim sklepie.

Trzeba być przezornym i zabezpieczonym
Ale tak serio. Myślałyście kiedyś, co powinno się znaleźć w spiżarni, żeby nie trzeba się było martwić, co ugotować, jak przyjdzie kolejna fala pandemii, albo czegoś gorszego? Albo jak posprzątać dom, gdy sklepy z chemią są pozamykane? Albo jak prąd wyłączą na dłuższy czas? Kilka lat temu, podczas wichur w województwie kujawsko-pomorskim, moja mama nie miała prądu przez około 10 dni. Bez telewizji przeżyjesz, ale jak masz kuchenkę na prąd?

Jak już się wszystkiego tego dowiem, to podzielę się tą wiedzą z wami. Chcecie? Trzeba być przygotowanym. Takie jest moje zdanie. Ale bez paniki. Myślę, że to jest wiedza, którą powinna mieć każda Matka Polka.
Autorka z wykształcenia jest kulturoznawcą i fizykiem medycznym. Pracuje z małżeństwami, które pragną mieć dzieci jako instruktor Creighton Model System - głównego narzędzia NaPROTechnology®. Jest mamą pięciorga dzieci i pasjonatką podróżowania.
CZYTAJ TAKŻE O INNYCH PRZYPADKACH Z ŻYCIA MATKI POLKI:
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com