Biologicznie zaprogramowani do wychowywania dzieci

72070246 569691636903739 6829423425740603392 nRoli ojca w życiu dziecka nie da się przecenić, zarówno jeśli chodzi o córki, jak i o synów. Truizmem jest stwierdzenie, że brak obecności ojca w wychowywaniu potomstwa bądź jego niedostępność emocjonalna może mieć bardzo negatywny wpływ na życie jego dzieci w przyszłości. Oczywistą oczywistością jest, że prawidłowa relacja z ojcem w dzieciństwie pozytywnie wpływa na jakość życia w przyszłości, w tym na wszelkie dokonywane kluczowe wybory.

W pewnym sensie potwierdzają to doniesienia internetowego wydania „Rzeczpospolitej”. Otóż, w artykule „Brak ojca widać w mózgu”, Izabela Filc Redlińska pisze o badaniach przeprowadzonych na myszach, u których brak obecności samca wpłynął na… zaburzenia biochemiczne w mózgach młodych. Czyli jak młodym myszom zabrano ojca, to ich mózg zareagował na poziomie fizjologii. Zaobserwowano wyraźną różnicę między młodymi, które pozostały z samcem i samicą oraz tymi, które po urodzeniu pozostały tylko z samicą. „W rezultacie zwierzęta chowane tylko przez samice były mniej zainteresowane relacjonowaniem się z innymi. – Kiedy włożysz dwie myszki do klatki, to zwykle nawzajem się one sobą interesują i dotykają – opowiada Gobbi [szefowa badań – przyp. red.]. – W tym przypadku zwierzęta się ignorowały”.

I choć, co oczywiste, tych badań nie można odnosić do ludzi, to być może jednak sam trop nie jest wcale tak zupełnie fałszywy… Filc Redińska przytacza bowiem inne badania, z których wynika, że „mężczyźni są wręcz „biologicznie zaprogramowani” do tego, by brać udział w wychowywaniu dzieci”. A jeśli tak, to jest to tylko potwierdzeniem, jak bardzo są własnym dzieciom potrzebni. Szczególnie w procesie adolescencji.

Cały artykuł można przeczytać tutaj


Zdjęcie ilustracyjne
Fixed Bottom Toolbar