Po co nam wspólny obiad?
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Po co nam wspólny obiad?

Dominika Wielkiewicz

Jedzenie to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. Nie da się bez niego długo wytrzymać i jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania i życia w ogóle. Często nawet nie zastanawiamy się, jak wielką rolę odgrywa, bo w dobie przeróżnych obowiązków i zajęć jedzenie staje się coraz szybszą czynnością zaspokajającą głód. Rola jedzenia, szczególnie w towarzystwie, jest niezwykle istotna i choć wydaje się czymś tak zwyczajnym, ma ogromny wpływ na jednostki i grupy.


Najważniejszy mebel – stół

Praca, dom, szkoła, zajęcia pozalekcyjne, obowiązki domowe i wiele wiele innych. I tak w kółko, codziennie, w coraz szybszym tempie. Śniadanie w biegu na stojąco, obiad do odgrzania w lodówce, kolacja przed telewizorem lub komputerem. Tak, niestety, często wyglądają rodzinne posiłki w naszych domach. I choć każdy ma na głowie wiele spraw, to własnie my, dodrosli, powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby rodzina wspólnie spożywała posilki lub choćby jeden posiłek dziennie. Dlaczego? Naukowcy już dawno odkryli, że nastolatki, które spozywają regularne posiłki ze swoją rodziną, osiagają znacznie lepsze wyniki w szkole, a także cechuje je niższy poziom zachowań depresyjnych.

Inne badania przeprowadzone przez amerykańskie The National Center on Addiction and Substance wykazały, że młodzi ludzie spożywający rodzinne kolacje minimum trzy razy w tygodniu, rzadziej próbowali alkoholu, nie nadużywali narkotyków i rzadziej palili papierosy. Można zadać pytanie, co takiego jest we wspólnych posiłkach, że mają tak wielką moc?! Przecież to tylko chwila spędzona razem, kiedy w większości mamy pełną buzię. Jednak to własnie czas wspólnego poisłku jest doskonałym momentem do rozmowy, do podjęcia ważnych tematow, dowiedzenia się, co wydarzyło się dziś w życiu naszego dziecka oraz współmałżonka.

Podczas posiłku mamy szansę ustalić ważne dla danej rodziny kwestie, pośmiać się, ale też przekazać zdrowe nawyki żywieniowe, ponieważ udowodniono, że dzieci spożywające posiłki z rodziną, w przyszłości cechują się znacznie zdrowszym i bardziej rozsądnym podejściem do kwestii zywienia. To szczególnie istotne w wieku nastoletnim, kiedy wiele zwłaszcza młodych dziewczyn boryka się z zaburzeniami odżywiania.


Czym skorupka za młodu nasiąknie

Nie od dziś wiadomo, że wspólne poisłki są nie tylko dobrem dla dzieci, ale też dla rodziców. Rodzice, którzy spędzają wspólny czas przy stole są znacznie szczęśliwsi i obniża się u nich poziom stresu związany z wydarzeniami w pracy zawodowej. Rodzice w czasie poisłku mają niepowtarzalną szansę na nauczenie swoich dzieci nie tylko manier przy stole, ale wprowadzenia ich w sztukę konwersacji i relacji, czyli umiejętności niezbędnych w ciągu całego życia. W tym czasie możemy opowiadać historie rodzinne, dzieci mogą poznać fakty z życia rodziców i dowiedzieć się, jak rodzice poznali się i co robili gdy byli młodzi. Warto pamiętać, że wspólny posiłek można (a nawet należy!) spożywać z dziećmi już od najmłodszych lat. Nawet jeśli dziecko ma swoje krzesełko i zupełnie inne danie na talerzu, ten wspólny czas z krzesełkiem do karmienia przy stole jest zalążkiem, który z czasem będzie kiełkować i owocować.

Dzięki temu, dzieci od początku zyskują znacznie większe poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia członkiem wspólnoty, zmniejsza się ich poziom stresu, a do tego podczas rozmów i interakcji rodzic – dziecko zwiększa się ich zasób słów i rozwija język. Żyjemy w biegu, jednak warto zarezerwować choćby jeden poislek dziennie dla rodziny, lub ustalić rodzinne weekendy, kiedy czas posiłku jest momentem na rozmowę, bliskość i radość.

Nie rozwiązujmy problemów i nie podejmujmy trudnych tematów w tym czasie, aby posiłek nie zaczął kojarzyć się dzieciom z kłotniami i uwypuklaniem trudności. Pamiętajmy, że nie zawsze musi być to poislek serwowany na pięknej porcelanie, skladający się z dwóch dań i deseru. Stawiajmy sobie realne wymagania w tej kwestii, pamietając, że ważniejsza od ilości jest jakość posiłku i atmosfera przy stole. Nawet jeżeli pod stołem jest masa okruchów, koszulka ma plamę od zupy, a kropelki sosu znajdują się na ścianie, jeśli na twarzach króluje uśmiech, a buzie nie zamykają się od rozmowy, jesteśmy szczęściarzami.

Autorka jest pedagogiem resocjalizacyjnym oraz opiekuńczo-wychowawczym, bajkoterapeutką, muzykoterapeutką, trenerką umiejętności społecznych. Zajmuje się również tematyką autoagresji i samobójstw wśród dzieci i młodzieży, a także profilaktyką zachowań autodestrukcyjnych oraz szkoleniem dorosłych w tym zakresie.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
 
Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4
Fixed Bottom Toolbar