Dzisiaj jest
2019.08.29 bezpiecznaszkola 3ytRodzice mogą być pewni, że szkoła
będzie wspierała ich w procesie wychowania



O roli rodziców w szkole i ich prawach, o zajęciach dodatkowych i organizacjach,
kóre chcą je przeprowadzać, a także o kompetencjach samorządów jako organów prowadzących
z Ministrem Edukacji Narodowej DARIUSZEM PIONTKOWSKIM
rozmawia Małgorzata Tadrzak-Mazurek, z-ca redaktora naczelnego Polskiego Forum Rodziców



Słyszałam kiedyś taką tezę, że w szkole jest pokój nauczycielski, sale lekcyjne dla uczniów, ale nie ma żadnego miejsca dla rodziców, bo są w niej niepotrzebni - w takim kontekście, że jeśli szkoła funkcjonuje prawidłowo, to rodzice w ogóle nie muszą w niej bywać, żeby sprawować kontrolę. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie rodzice coraz bardziej zobligowani są kontrolować to, co dzieje się w szkołach. Czy taka powinna być rola rodziców, czy raczej powinni mieć pewność, że szkoły nie będą ich dzieciom przekazywać nieodpowiednich treści?

Dobrze funkcjonująca szkoła to taka, w której ważną rolę ogrywają rodzice. Bez ich zaangażowania placówka nie może w pełni realizować swoich zadań dydaktyczno-wychowawczych. Prawo oświatowe przyznało radom rodziców zupełnie nowe kompetencje i zwiększyło ich wpływ na funkcjonowanie placówki. To odpowiedź na postulaty i oczekiwania rodziców zgłaszane podczas debat oświatowych. Warto podkreślić, że szkoła sama nie wychowuje dzieci. Jest to przede wszystkim zadanie rodziców. Tylko wtedy, gdy w takim samym systemie wartości wychowują szkoła i rodzina oraz współpracują ze sobą, można osiągnąć dobre efekty. Rodzic nie powinien także pozostawić wychowania dzieci tylko szkole, warto aby interesował się tym co się tam dzieje, choćby po to, by mieć ze swoim dzieckiem lepszy kontakt.


Do szkół próbują wchodzić różne organizacje, które chcą dzieciom przekazywać różne kontrowersyjne treści, m.in. z dziedziny tzw. edukacji seksualnej, na które wielu rodziców nie wyraża zgody. Co więcej, są samorządy, które finansują takie zajęcia. Czy samorządy jako organy prowadzące szkoły mają takie uprawnienia?

Podstawowym zadaniem jednostek samorządu terytorialnego jest budowa i remont szkół oraz zapewnienie uczniom jak najlepszych warunków do nauki i rozwoju. Na tym przede wszystkim samorządy powinny koncentrować swoją aktywność w zakresie oświaty. Organ prowadzący i organ nadzorujący, czyli kurator oświaty, mogą ingerować w działalność dydaktyczno-wychowawczą i opiekuńczą szkoły. Nie oznacza to jednak, że wójt, burmistrz czy prezydent miasta może narzucać rodzicom wartości, na podstawie których mają być kształcone i wychowywane ich dzieci. Może jednak zaoferować finansowanie np. dodatkowych zajęć rozwijających zainteresowania, zajęcia artystyczne czy sportowe.

Warto podkreślić, że działalność w szkole mogą prowadzić wyłącznie te organizacje, fundacje czy stowarzyszenia, które w swoich celach statutowych mają wskazaną działalność edukacyjną i wychowawczą, wzbogacającą pracę szkoły. Zgodę na przeprowadzenie przez te organizacje zajęć pozalekcyjnych wydaje dyrektor szkoły. Zanim jednak podejmie ostateczną decyzję, musi uzyskać pozytywną opinię rady szkoły i rady rodziców.

Bez wyraźnej zgody rodziców żadne fundacje czy stowarzyszenia nie mogą prowadzić na terenie szkoły jakiejkolwiek działalności. To ważne, aby rodzice pamiętali o przysługujących im prawach. Ponadto dodatkowe zajęcia tylko z edukacji seksualnej nie są potrzebne, gdyż jest już przedmiot (Wychowanie do życia w rodzinie), który oprócz zagadnień dotyczących seksualności człowieka, mówi całościowo o rozwoju społecznym, emocjonalnym, fizycznym i psychicznym człowieka, pokazuje rolę i znaczenie rodziny oraz miłości. Nie jest on jednak przedmiotem obowiązkowym i rodzice muszą wyrazić zgodę, aby ich dzieci brały udział w takich zajęciach.


Czy zostaną podjęte kroki, które miałyby zapewnić transparentność tego typu zajęć w szkołach? I czy jest pewność, że te zajęcia pozostaną zajęciami nieobowiązkowymi, na które rodzice każdorazowo będą musieli wyrazić zgodę?

Prawo oświatowe w odpowiedni sposób reguluje te kwestie. Rodzice mają pełne prawo do decydowania, w jakich zajęciach dodatkowych będzie uczestniczyło ich dziecko. Ostatnio na stronie internetowej MEN umieściliśmy informację, w której przypomnieliśmy dyrektorom, że ich obowiązkiem jest uzyskanie zgody rodziców na działalność stowarzyszeń i organizacji na terenie szkoły. Staramy się przy każdej okazji o tym przypominać.


Czy w nowym roku szkolnym konstytucyjne prawo do „wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” będzie w szkołach respektowane?

W każdym roku szkolnym, przed przystąpieniem do realizacji zajęć, nauczyciel wraz z wychowawcą klasy przeprowadza co najmniej jedno spotkanie informacyjne z rodzicami. Na takim spotkaniu powinien przedstawić pełną informację o celach i treściach realizowanego programu nauczania, podręcznikach szkolnych oraz środkach dydaktycznych. Bez zgody rodziców dyrekcja szkoły, nauczyciele nie mają prawa wprowadzać dodatkowych zajęć, których treści są niezgodne z przekonaniami rodziców.


A jeśli szkoła złamie prawa rodziców, to jak powinni wówczas postąpić rodzice?

Przede wszystkim rodzice nie mają obowiązku posyłać swoich dzieci na zajęcia dodatkowe, nieobowiązkowe. Ponadto, jeśli rodzice dowiedzą się, że ich dziecko ma uczestniczyć w przedsięwzięciu, które jest niezgodne z wyznawanymi przez nich wartościami, mają pełne prawo wyrazić swój stanowczy sprzeciw. Gdy interwencja u nauczyciela, dyrektora szkoły lub placówki nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, rodzice powinni zwrócić się do właściwego kuratora oświaty. Kurator podejmie dalsze działania, które doprowadzą do przestrzegania obowiązującego prawa.


Jak powinna wyglądać współpraca szkoły z rodzicami? Czego rodzice mogą oczekiwać od współpracy ze szkołą?

Z rozmów prowadzonych z rodzicami przy „Okrągłym stole” wynika, że chcieliby mieć jeszcze większy wpływ na edukację swoich dzieci. Wielokrotnie zwracali oni uwagę, że rada rodziców powinna nie tylko opiniować, ale również wpływać np. na ocenę pracy dyrektora. Trzeba jednak zachować także prawo nauczyciela do tego, by mógł korzystać ze swojej wiedzy i umiejętności, by jak najlepiej nauczał i wychowywał dzieci, bez presji opiekunów np. na to by wystawiać jak najlepsze oceny czy faworyzować jedne dzieci, kosztem innych. Szkoła powinna i uwzględnia decyzje rodziców w wielu kwestiach. Dlatego też m.in. w 2016 roku zlikwidowaliśmy przymus szkolny dla sześciolatków. Przywróciliśmy rodzicom możliwość wyboru, czy dziecko rozpocznie naukę w szkole w wieku 6 czy 7 lat. Obecnie ponad 90 proc. rodziców decyduje się na pozostawienie swoich 6-letnich dzieci w przedszkolu.

Rodzice mogą być pewni, że szkoła będzie wspierała ich w procesie wychowania. Ta funkcja szkoły została wyraźnie określona w prawie oświatowym. Wychowanie jest wzmacniane i uzupełniane o działania z zakresu profilaktyki, skierowane do dzieci i młodzieży. Pozwala na to m.in. program profilaktyczno-wychowawczy uchwalany przez szkoły, którego celem jest stworzenie spójnej strategii wspierania dzieci i młodzieży w prawidłowym rozwoju, jak również zapobieganie i przeciwdziałanie zachowaniom problemowym.


Jaka jest szansa, że w nowym roku szkolnym właśnie tak to będzie wyglądało?

Regulują to obowiązujące przepisy. Przypomnę, że od nowego roku szkolnego np. opracowując program wychowawczo-profilaktyczny, szkoły muszą uwzględniać zdanie rady rodziców. Bez ich zgody nie mogą prowadzić działań wychowawczych z dziećmi. Przepisy dają już rodzicom wiele uprawnień do tego, aby wpływać na funkcjonowanie szkół.

Pamiętajmy również o tym, że szkoły są miejscem gdzie próbuje się jak najlepiej wychowywać i nauczać dzieci, a nie miejscem, gdzie ktoś głównie próbuje szkodzić naszym dzieciom. Dodatkowo nadzór pedagogiczny nad szkołami prowadzą przecież kuratorzy oświaty. Miejmy zaufanie także do nauczycieli. Zdecydowana większość z nich jest dobrze przygotowana do zawodu i chce jak najlepiej dla naszych dzieci. Gdyby gdzieś działo się jednak inaczej, rodzice mogą dochodzić swoich praw, a kuratorzy będą ich w tym wspierali.



Dariusz Piontkowski – z wykształcenia historyk, nauczyciel. Od czerwca 2019 roku Minister Edukacji Narodowej. Absolwent podyplomowych studiów menedżerskich, a także z zakresu zarządzania kadrami w administracji publicznej, jak również z zarządzania oświatą. Były marszałek województwa podlaskiego, były radny miasta Białystok. Ojciec dwóch synów.


Fot. Ministerstwo Edukacji Narodoej