Dzisiaj jest
nastolatka„Dzisiejsza młodzież lubi luksus, ma złe maniery, nie uznaje żadnych autorytetów i nie ma szacunku dla starszych. W naszych czasach dzieci stały się tyranami. Nie są posłuszne swoim rodzicom, zbyt szybko jedzą i tyranizują nauczycieli” - miał podobno stwierdzić Sokrates, a jego uczeń Platon narzekać: „Młodsi mają się za równych starszym i występują przeciwko nim słowem i czynem”. I choć wielu wątpi w autentyczność tych krążących po Internecie cytatów, to sporo mówią o tym, jak próbujemy tłumaczyć sobie pewien (naturalny) międzypokoleniowy zgrzyt. Ale także o tym, że my dorośli tak naprawdę nie rozumiemy świata, w którym żyją nasze dzieci. Podobno także Arystoteles stwierdził kiedyś (i autentyczność tego jest już bliższa prawdy), że „kiedy widzi młodzież, to wątpi w przyszłość cywilizacji”.

Tak czy inaczej tego typu „antyczne” odniesienia nie są wymysłem naszych internetowych czasów - zda się, że pojawiały się już w publikacjach na początku zeszłego wieku. Wynika z tego jedno, że nie jest wyłącznie bolączką współcześnie żyjących, iż jednemu pokoleniu trudno zrozumieć inne pokolenie. I żeby było jasne: działa to w obydwie strony.

Być może chodzi po prostu o to, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie świata, w jakim żyją nasze dzieci, a i one nie mają najmniejszej szansy poznać „nasz świat”, ten który nas ukształtował i w którym teraz żyjemy. I nie o różnicę w doświadczeniu (wynikającą z przeżytych lat) tylko chodzi, ale również o warunki dorastania, relacje w rodzinie i społeczne… i wiele innych czynników. Co więcej, różnice między „światami”, w których przyszło dorastać nam i naszym dzieciom wydają się szczególnie duże (zważywszy na rozwój technologii).

I co z tym fantem zrobić? Jak się odnaleźć w takiej rzeczywistości? Może recepta Jana Bosko - przez wielu uważanego za jednego z najgenialniejszych pedagogów dwudziestego wieku, twórcę prewencyjnego systemu wychowawczego - zawarta w słowach: "pokochaj to, co kocha młodzież, aby oni pokochali to, co kochasz ty” - może okazać się pomocna? A i jeszcze można by dodać: nie narzekaj na swoje czasy! I na młodzież też nie zaszkodzi „nie narzekać”. 😊

Ale jak to ma wyglądać w praktyce? Że co..? Pograj z dzieciakiem w grę internetową, a da się namówić na wyprawę w twoje ukochane góry? Posłuchaj „dzikich wrzasków”, zwanych przez nie muzyką, a pójdzie z tobą do opery (albo odwrotnie pójdź z nim do opery, a da się namówić na posłuchanie „dzikich wrzasków” z twojej młodości, czyli muzyki, przy której uczyłeś się podczas sesji)? Posiedź z nim na TikToku, a poczyta Sienkiewicza? Włącz k-pop, a może nie od razu wyłączy Bethovena? O to chodzi? A może o to, żeby z nim być w tym, co lubi robić, nawet jeśli tego nie lubimy czy nie rozumiemy. Jeśli zaprasza, na przykład, na lekcję strzelania sportowego, to może zamiast wykładu o tym, jakie to niebezpieczne i po co to komu, warto z nim pójść, zobaczyć, a nawet spróbować… Kto wie, może nawet to polubimy..?

Może otwarcie się na świat dzieci (nastolatków) wcale nie musi być takie złe? Może zaprowadzi nas w miejsca, o których w życiu byśmy nie pomyśleli, że mogą być „takie fajne”… Może wyjście ze schematu myślowego, że „kiedyś to było lepiej” czy „za moich czasów to…” albo „nie, to nie dla mnie” nieoczekiwane otworzy przed nami nowe perspektywy, o których byśmy nawet nie pomyśleli..? Może powie nam o nas coś, o co byśmy się nawet nie podejrzewali? I żeby było jasne nie o bycie Piotrusiem Panem tu chodzi. Nie o kurczowe trzymanie się młodości i udawanie, że jest się „prawdziwym” nastolatkiem i kumplem własnych dzieci, kiedy siwizna na skroniach, ale o niezamykanie się (często w poczuciu wyższości czy nawet lekceważenia) na świat własnych (dorastających) dzieci jako mniej intersujący bądź mniej ważny. O towarzyszenie im tam, gdzie są. W ich świecie. Nawet jeśli go nie do końca rozumiemy czy nie przyjmujemy za swój...

Tak, to może być wyzwanie... Tak, to może nie być proste... Tak, to może wymagać wysiłku... Ba, to może nawet okazać się szkołą pokory czy wręcz źródłem upokorzeń... Ale jak to mówią do odważnych... 

Cóż... Czyżby to właśnie był ten moment na Caravan Palace? I kto kogo nauczył słuchania tego zespołu? One mnie czy wręcz odwrotnie... 😉


Małgorzata Tadrzak-Mazurek


Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
336x280 Zagrozenia