Dzisiaj jest
pexels photo 5638701prof. Michał A. Michalski

Jakiś czas temu, gdy przeglądałem badania i dane dotyczące różnych aspektów życia rodzinnego, natknąłem się na wyniki, które dotyczą rzeczy wydawałoby się tak banalnej, że aż trudno uwierzyć, by mogła w sposób zasadniczy decydować o ludzkich losach. Chodzi o rodzinny obiad, który zjadany jest każdego dnia w milionach – a być może nawet w miliardach – domów na całym świecie.

Według badaczy z The National Center on Addiction and Substance Abuse at Columbia University nastolatkowie, którzy często jedzą obiad z rodziną są mniej narażeni na sięganie po używki i narkotyki. Do takiego odkrycia doprowadziło przeprowadzone wśród tysięcy młodych ludzi i ich rodziców badanie, którego celem było zidentyfikowanie czynników, które wpływają na ryzyko sięgania przez młodzież po szkodliwe substancje. Okazuje się to tym bardziej istotne, że jest praktycznie pewne, że młody człowiek, który do ukończenia 21. roku życia nie będzie zażywał narkotyków, nadużywał alkoholu lub palił, nie sięgnie w przyszłości po te używki.

Jednym z kluczowych wniosków wynikających z tych badań jest potwierdzenie, że nie kto inny, tylko rodzice mają największy wpływ na to, czy ich dzieci będą podejmować ryzykowne zachowania. Oznacza to, że troska rodziców także o to, by rodzina spotykała się przy stole jest niezmiernie skutecznym narzędziem, które wspiera ich wychowawczy wysiłek. Przy czym „tajemnica” rodzinnych obiadów nie kryje się oczywiście w jedzeniu. Najważniejsze – jak wykazują badania – są rozmowy prowadzone podczas posiłków oraz zaangażowanie członków rodziny, które znajduje wyraz w spotkaniach.

Ten wspólnie spędzany czas powoduje, że nastolatkowie chętniej dzielą się z rodzicami tym, co dzieje się w ich życiu. To dobra okazja, aby rodzina poznawała się lepiej, czego efektem może być poprawa jakości więzi. Badania potwierdzają, że prawdopodobieństwo, że nastolatek będzie miał dobrą relację z rodzicami jest największe właśnie wtedy, gdy rodzina regularnie zasiada do wspólnych obiadów. Z kolei, im lepszy kontakt, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że młody człowiek sięgnie po narkotyki, alkohol czy inne używki.

Okazuje się także, że rodzinne obiady wpływają pozytywnie na samopoczucie nastolatków. W omawianym badaniu prawie połowa uczestników przyznała, że doświadcza dużego stresu. Ten z kolei, jak wiemy, sprzyja sięganiu po substancje odurzające. Spotkanie przy rodzinnym stole z jednej strony jest szansą na to, by dorastające dzieci dzieliły się swymi obawami i lękami, a z drugiej, by rodzice mogli przekazać swoje opinie i poglądy na temat lepszych i gorszych sposobów radzenia sobie z trudnościami. Mogą także podzielić się z dziećmi własnymi doświadczeniami i wiedzą, że też przeżywali problemy wieku dorastania.

Gdy chodzi o konkretne liczby, to cytowany raport stwierdza, że – w porównaniu z nastolatkami zasiadającymi z rodzicami do stołu od pięciu do siedmiu razy na tydzień – ci którzy to robią rzadziej niż trzy razy, trzy razy częściej deklarują, że używanie przez nastolatków marihuany nie jest problemem, a trzy i pół raza częściej uważają, że nie ma nic złego w tym, aby młody człowiek w ich wieku upijał się.

Warto też zauważyć, że wspólne rodzinne obiady, czasem mogą stanowić po prostu wyzwanie natury organizacyjnej. Dotyczy to z jednej strony tego, by zebrać wszystkich domowników o jednej porze przy stole, a z drugiej samego przygotowania posiłku. W tym pierwszym aspekcie, to zadanie należy przede wszystkim do rodziców i takiego zorganizowania życia zawodowego i domowego, aby choć raz dziennie spotkać się przy stole ze swymi najbliższymi. Gdy chodzi o drugie zagadnienie, to tu warto angażować samych nastolatków, którzy mogą – a nawet powinni – aktywnie włączać się w obowiązki domowe, także te związane z gotowaniem.


Autor jest prezesem Fundacji Instytut Wiedzy o Rodzinie i Społeczeństwie (wydawcy PFR), kulturoznawcą, etykiem gospodarczym, badaczem współzależności miedzy kulturą, rodziną i gospodarką. Profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tatą pięciorga dzieci.


Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com