Dzisiaj jest
Rodzice nie chcą edukacji antydyskryminacyjnej? Tylko nieco ponad pół procent poznańskich uczniów weźmie udział w takich zajęciach
Information
06 listopad 2019 - FORUM SZKOLNE
school 3518726 1280Urząd Miasta Poznania poinformował na stronie internetowej o kolejnej edycji tzw. edukacji antydyskryminacyjnej dla dzieci i młodzieży w roku szkolnym 2019/2020 finansowanej z miejskiego budżetu (o poprzedniej edycji pisaliśmy tutaj). Realizowanych będzie sześć projektów. „Zwycięskie propozycje otrzymały łącznie 110 000 zł dofinansowania. Za te pieniądze od połowy września aż do końca roku ok. 550 młodych mieszkańców Poznania bierze udział w warsztatach antydyskryminacyjnych. Są one realizowane w wybranych szkołach lub w siedzibach organizacji pozarządowych” – można przeczytać w opublikowanej informacji.

Warto zwrócić uwagę, jakie organizacje dostały pieniądze od miasta i jakie projekty zostaną dzięki nim sfinansowane. I dla przykładu: Centrum Inicjatyw Międzykulturowych i projekt o nazwie "Inna perspektywa". W zamieszczonej przez urząd informacji można wyczytać, że „młodzi poznaniacy dowiadują się, czym jest wielokulturowość oraz uczą się jak zrozumieć "inność". Cykl warsztatów współprowadzą mieszkający w Poznaniu obcokrajowcy”. A jako podsumowanie projektu ma być spotkanie z osobami „ o różnym wyznaniu, kolorze skóry, poglądach czy orientacji seksualnej”.

Albo kolejny projekt, tym razem o nazwie "Nie bójcie się nas" i Fundacja Akceptacja. „To warsztat pierwszej pomocy prowadzony przez ratowniczkę medyczną i jednocześnie osobę transseksualną, a następnie spotkania i dyskusje na temat inności i różnorodności społecznej – czytamy w informacji zamieszczonej na stronie internetowej miasta. - Projekt ma wyjaśnić pojęcie tożsamości płciowej, przełamać bariery i krzywdzące stereotypy o osobach transseksualnych”. Na uwagę zasługuje fakt, że jest to „warsztat pierwszej pomocy” (!), a jego zadaniem jest „wyjaśnić pojęcie tożsamości płciowej, przełamać bariery i krzywdzące stereotypy o osobach transseksualnych”… 

I dalej: Stowarzyszenie Pedagogów Społecznych Riposta i projekt "Kolektyw równości", czyli „cykl zajęć o przełamywaniu stereotypów i homofobii” – jak czytamy w informacji zamieszczonej na stronie internetowej miasta.

Organizacją, która również dostała od miasta pieniądze (czyli nasze publiczne środki) jest Fundacja Tęczowe Rodziny, która będzie uczyć młodzież „jak organizować w mieście wydarzenia antydyskryminacyjne”. Projekt nazywa się "Poznań dla każdego" i jak czytamy w zamieszczonej na stronie internetowej miasta informacji: „Młodzieżowa grupa antydyskryminacyjna ma zamiar działać także po zakończeniu projektu, by przygotować w następnym roku Festiwal Różnorodności”.

110 tysięcy publicznych środków zostanie wydatkowanych na projekty, które obejmą 550 uczniów. Czy to dobrze spożytkowane pieniądze? Czy ich wydatkowanie jest merytorycznie uzasadnione, jeśli weźmie się pod uwagę, że Ministerstwo Edukacji Narodowej w 2017 r. wycofało ze szkół obowiązek prowadzenia tego typu zajęć (nota bene obowiązywał tylko dwa lata)?

Ale można też na to spojrzeć z innej strony: „System edukacji szkolnej w Poznaniu obejmuje 396 szkół podstawowych, gimnazjalnych, ponadgimnazjalnych i policealnych. Uczęszcza do nich ponad 80 tys. dzieci, młodzieży i dorosłych” – taką informację również można znaleźć na stronie miasta (nawet jeśli nie do końca jest aktualna, bo jest mowa o gimnazjach, to nie wydaje się, żeby liczba uczniów diametralnie się zmieniła). Załóżmy zatem, że w Poznaniu mamy około 80 tysięcy uczniów a tylko 550 weźmie udział we wszystkich tych projektach - czyli trochę ponad pół procenta (!) wszystkich uczniów, trudno zatem rozpatrywać to w kategoriach sukcesu. I być może w związku z tym warto byłoby zweryfikować kierunek, w jakim podąża miasto, bo zda się rodzice nie tego oczekują (to oni muszą wyrazić zgodę na udział dzieci w takich zajęciach, a jeśli nie wyrażają, to czyż może być jaśniejszy sygnał, że po prostu tego nie chcą?).

I przypomnijmy jeszcze, że samorząd, wybierany przez mieszkańców ma za zadanie realizować nie własne wizje (nawet, jeśli uważa je za jak najbardziej „światłe”), tylko podążać za oczekiwaniami wyborców, w tym rodziców.


Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com