Dzisiaj jest
Zima z dziećmi to nie tylko rodzinne narty
Information
15 luty 2021 - FORUM RODZICÓW
1 luty Agata Gramacka1mAgata Gramacka

Czy pojedziemy w tym roku na narty? – tęsknym i trochę roszczeniowym tonem pytają dzieci za każdym razem, gdy za oknem zobaczą trochę białego puchu. A w tym roku spadło wyjątkowo dużo śniegu, zatem i pytanie pojawia się często, choć nadzieja w głosach dzieci coraz mniejsza. Nie, w tym roku nart nie będzie. Pewnie nawet nie będzie krótkiego zimowego wyjazdu w góry.

Przez głowę przelatują wspomnienia z wcześniejszych zimowych eskapad. Przestrzeń na stokach narciarskich budzi w dzieciach miłe uczucie wolności, wspominają świszczący wiatr w uszach, gdy szusują w dół stoku i radość na myśl, że w górę nie trzeba podchodzić – bo wyciąg podwiezie.

Są też wspomnienia potu czy nawet łez, że ciężko – ale ważniejsze jest uczucie dumy z dokonania czegoś, co wydawało się wielkie. Takim było wejście zimą w blasku księżyca do schroniska na Turbaczu czy nieuchwytne doznanie wolności podczas przemierzania pustego lasu na nartach biegowych. W głowie pojawiają się też migawki z tak zwanych „ucieczek od zimy”, kiedy w okresie jesienno-zimowym wyjeżdżaliśmy do krajów ze zgoła inną w danym momencie aurą.

Wspomnienia można mnożyć, ale w obecnej, pandemicznej rzeczywistości świata wydają się one tak nierealne… W sytuacji przymusowego ograniczenia łatwiej postawić pytanie, co w zimowych wyjazdach rodzinnych jest najważniejsze – i odpowiedzieć, jakie potrzeby, wspólne i indywidualne, takie wyjazdy nam zaspokajały. Bo poza zabawą na nartach kryją się w nich zdecydowanie głębsze motywacje.

Sen i odpoczynek

Grunt to się dobrze wyspać i to samo umożliwić dzieciom. Nauka on-line sprzyja dłuższemu spaniu, bo nie trzeba zrywać się z łóżka ponad godzinę przed rozpoczęciem lekcji. Jednak, gdy mowa o odpoczynku, on-line'owe życie wcale nie pomaga. Zmęczone od długotrwałego patrzenia w ekran oczy, apatia i gasnąca chęć do aktywności – to pierwsze oznaki chronicznego zmęczenia elektroniką. Tym gorętsza staje się potrzeba odpoczynku, szczególnie aktywnego wypoczynku.

Ruch na świeżym powietrzu

Zimowe wyjazdy górskie zaspokajają taką potrzebę. Alternatywne małe, okoliczne wycieczki piesze (najlepiej po lesie) czy przebieżki wymagają od rodziców silnej woli i wykrzesania entuzjazmu, żeby umieć pokazać najbliższą okolicę w formie atrakcyjnej przygody.

Wspomniane wyżej zniechęcenie może stać na przeszkodzie. Niekiedy pogoda też nie zachęca. Jednak tak, jak z każdą inną aktywnością fizyczną – połowa sukcesu to wyjść z domu! Warto pomyśleć o trikach, które pomogą nam tę połowę sukcesu osiągnąć. Niezależnie, czy do wyjścia z domu „przymuszać” nas będzie pies, trzymający w zębach smycz, czy drobna przekąska, którą „możemy zjeść tylko w lesie” – każdy sposób na znalezienie motywacji do rodzinnego wyjścia będzie dobry, jeśli tylko się sprawdza.

1 luty Agata Gramacka3Spacery w lesie to nie tylko odprężenie i dotlenienie – przyroda pozytywnie wpływa na nasz stan psychofizyczny, a ruch, nawet delikatny, poprawia krążenie i wydolność organizmu. Przed wyjściem na spacer warto elektronikę zostawić w domu – nic się nie stanie, jeśli nie uwiecznimy spaceru na zdjęciach.

Oderwanie od codzienności

Wyjazdy zimowe gwarantowały nam „przewietrzenie głowy”, wyłączenie myślenia o bieżących sprawach, dzięki czemu potem mogliśmy wrócić do nich ze świeżym spojrzeniem. Choć naukowcy twierdzą, że dla pełnego odświeżenia potrzebny jest co najmniej trzytygodniowy urlop, warto w obecnych czasach wykorzystać chociaż to, co mamy, na przykład czas weekendu.

Reset od domu, poznanie czegoś nowego

Zmiana otoczenia raz na jakiś czas z jednej strony da odpoczynek od, już za bardzo znanych, czterech kątów, z drugiej strony pozwala docenić codzienne wygody domowe. Owszem, niełatwo teraz wyjechać na kwaterę, jednak umówione weekendowe odwiedziny u rodziny czy przyjaciół będą też alternatywą, umożliwiającą odpoczynek od własnego domu.

Reset od ekranu

Choć nie zawsze jest to proste, a czasem nawet niemożliwe – gdy praca, szkoła i kontakty przeszły do świata elektronicznego – może wyzwanie rodzinne pod tytułem „weekend (lub chociaż dzień) bez ekranu” pozwoli otworzyć się na nowe czasoumilacze, a tym samym spełni potrzebę prawdziwego relaksu.

Smartfon nieustannie bombarduje milionem notyfikacji i powiadomień, nie pozwalając na prawdziwy relaks. Taki relaks dawniej gwarantowały nam wyjazdy – zmiana otoczenia przerzucała uwagę z ekranu na świat zewnętrzny, dotąd nieznany, przez co budzący ciekawość i intrygujący, czasem pozostawiający nurtujące pytania, które potem wprowadzały pozytywne zmiany w naszą rutynę.

Reset od siebie nawzajem

Nawet najbardziej kochająca się i bliska sobie rodzina potrzebuje czasem od siebie odpocząć. Dotychczas ta rodzinna separacja dokonywała się naturalnie i nie wymagała świadomego planowania. Dzieci w szkole czy przedszkolu, rodzice w pracy – to już pół dnia osobno. Od czasu do czasu każdy miał swój wyjazd: a to wycieczka, a to delegacja, co też dawało przestrzeń i wprowadzało naturalny odpoczynek.

Obecnie liczne rodziny spędzają ze sobą bardzo dużo czasu, znacznie więcej niż dotychczas, i o odpoczynek od siebie nawzajem trzeba się szczególnie postarać. Dlatego warto raz po raz wysłać dzieci: może do dziadków, do kuzynostwa – chociażby na popołudnie. Pozwolić sobie na chwilę samotności.

W tym roku poszukajmy alternatyw, aby nie pozostawić naszych potrzeb i pragnień niezaspokojonych.

Swoją drogą, padający śnieg znacznie ułatwia nam zadanie. A góry, czy ciepłe kraje... poczekają.


Autorka jest mamą trojga dzieci, podróżniczką, propagatorką rodzinnej aktywności outdoorowej. Razem z mężem Maciejem i dziećmi – Tomkiem, Igą i Jankiem – podróżuje w bliższe i dalsze zakątki świata, poszukując wartościowego spędzania czasu. Rodzina odbyła między innymi półroczną podróż dookoła świata, z której wrócili w marcu 2019 r. Jej podróże i rodzinne aktywności warto śledzić na blogowym Fan Page'u Family on Board.

Zdjęcia: Agata Gramacka