Dzisiaj jest
girl 1422356 1280Jolanta Prajs
psycholog


Dla nastolatków już sam czas dojrzewania jest okresem o dużej niestabilności zarówno w przeżywaniu emocji, jak i doświadczaniu rzeczywistości. A jeśli do tego dodamy ograniczony kontakt z rówieśnikami, to mamy w domu emocjonalny wulkan. Ich postawa nie jest jednak skierowana przeciwko nam, rodzicom, ale jest wynikiem frustracji i braku umiejętności radzenia sobie.

W obecnej sytuacji, w wyniku izolacji, możemy doświadczać częstszych wybuchów złości u naszych nastoletnich dzieci. Nie próbujmy jednak brać teraz ich zachowań „pod lupę”. Nawet w bliskiej, dobrej relacji czasem ranimy kogoś lub jesteśmy ranieni. Nie zawsze jesteśmy w stanie spełnić oczekiwania innych.

Bywa, że w rozmowach z nastolatkami słyszę: „Byłam złośliwa w stosunku do swoich rodziców, krzyczałam i naprawdę nie wiem dlaczego, oni są w porządku”. Na ogół taką trudną emocjonalnie sytuację my, rodzice, chcemy instynktownie załagodzić, padają z naszej strony komunikaty: „Uspokój się”, „W naszym domu tak się nie zachowuje”, „Jak możesz w ten sposób odzywać się do matki?”. W istocie nie pomagają one zmniejszyć narastającego napięcia w relacji rodzic - dziecko, a wprost przeciwnie - zwykle eskalują konflikt. Zamiast tego, warto spróbować nazwać emocje dziecka: „Widzę, że jesteś zły, krzyczysz, trzaskasz drzwiami”.

Gdy emocje nieco opadną, często oczekujemy od dziecka wyjaśnienia jego zachowania. Tymczasem dla niego może się to okazać trudne, ponieważ niejednokrotnie samo nie wie, dlaczego tak się zachowało. W związku z czym nie wie, co odpowiedzieć, a my rodzice mamy kłopot z zaakceptowaniem takiej postawy. Spróbujmy jednak w takiej sytuacji nieco zaufać naszemu dziecku, uwierzyć mu, a nie "dociskać" kolejnymi pytaniami. Potrzeba zrozumienia, że przykre słowa, które wypowiedziało w emocjach, w istocie nie były o nas, ale o nim samym, o tym co przeżywa - były po prostu wynikiem jego frustracji i emocji. Łatwiej jest „pomieścić” emocje nastolatka, jeśli mamy dostęp do własnych - potrafimy je nazwać i wyrazić: „Wiesz, naprawdę twoje zachowanie mnie rani”. Nastolatek potrzebuje widzieć, że wytrzymamy silnie przeżywane przez niego uczucia, nie wycofamy się z relacji, nie rozczaruje nas. Nawet jeśli czujemy, że my też sprawiliśmy naszemu dziecku przykrość bądź rozczarowaliśmy je, zawsze możemy próbować z nim o tym porozmawiać i tym samym pozostać w dobrym kontakcie.

Jeśli wymagamy czegoś od swojego nastoletniego dziecka, a ono nic sobie z tego nie robi, mamy prawo odczuwać złość. Czasem trudno jest wytrzymać, jak dziecko pomimo kolejnych zaproszeń, próśb czy gróźb zamyka się w swoim pokoju, zakłada słuchawki na uszy, włącza komputer, bierze telefon do ręki, kłóci się ze wszystkimi o wszystko. Ignoruje zakazy ograniczenia bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami, nie licząc się z naszym zdaniem. Mamy różne myśli w głowie: „Nie szanuje nas”, „Gdzie popełniliśmy błąd?”. Czujemy się bezsilni. Popatrzmy jednak do czego nas zapraszają te przemyślenia i związane z nimi uczucia. Może czujemy się nieważni, mamy poczucie, że zawiedliśmy jako rodzice? Nie musimy za wszelką cenę dążyć do zrozumienia każdego zachowania naszego dziecka i jedności w poglądach z nim. Mamy go szanować, ale jednocześnie powinniśmy pozostać przy swoich zasadach, wartościach, starając się jednocześnie nie wyrządzić mu krzywdy naszym zachowaniem czy słowami.  

Spróbujmy spojrzeć na czas izolacji jako na okazję do pogłębienia więzi z dzieckiem. A może też spojrzenia na siebie nieco inaczej? Być może nasze dorastające dziecko będzie miało okazję zobaczyć, jakimi osobami jesteśmy, gdy mierzymy się z pewną rzeczywistością, na którą nie mamy wpływu. Nie bójmy się być autentyczni w swoich przeżyciach. Rodzic nie musi być zawsze dzielny i mieć jedynej słusznej odpowiedzi na wszystkie pytania. Nasz nastolatek potrzebuje zobaczyć nas w różnych sytuacjach - nasze wartości, postawy wobec siebie, innych, świata. Dajmy mu się jeszcze bardziej się poznać. Możemy też otworzyć się na niego, okazując np. zainteresowanie jego poglądami na aktualną sytuację. Ale do tego potrzeba rozmów. Do tego potrzeba obecności.


Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
336x280 Zagrozenia